Trener Podbeskidzia: W ekstraklasie każdy punkt to skarb

14.08.2011
To był zasłużony remis. Tak przynajmniej twierdzili zgodnie trenerzy Podbeskidzia Bielsko-Biała i Widzewa Łódź. Szkoleniowiec "Górali" przyznał, że w końcówce jego piłkarze szanowali remis.
- Po laniu w Bełchatowie i rewolucji kadrowej, która była jego skutkiem, staraliśmy się zacząć w naszym starym dobrym stylu, czyli agresywnie atakując i próbując strzelić bramkę. To się nie udało. Później Widzew uspokoił grę, pokazał parę świetnych kontrataków. Wyjątkowo trudno było od wejściaDzalamidze. Obawialiśmy się go, myśleliśmy, że zagra odpoczątku. To gość z innej bajki, jak na nasze warunki - wirtuoz. Kilku naszych chłopaków - głównie z drugiej linii - będzie mieć do siebie pretensje, bo zostawiali za dużo miejsca w środku pola, ale w ekstraklasie każdy punkt to skarb - przyznał Robert Kasperczyk.

Z kolei Radosław Mroczkowski powiedział, że przebieg meczu go nie zaskoczył. - Takiego trudnego meczu walki się spodziewaliśmy. Spotkanie obfitowało w górne podania i stałe fragmenty gry. Dla nas było bardzo trudne wejście w mecz, pierwsze 15 minut było bardzo słabe, graliśmy zbyt bojaźliwie i gospodarze osiągnęli przewagę. Później trochę się to wyrównało, ale do przerwy było za dużo słabych punktów - nie ukrywał.

- Nasi kadrowicze nie byli do końca przygotowani, bo w środku tygodnia grali w reprezentacji, więc oszczędzaliśmy trochę Dzalamidze, a Żigajevs zagrał cały mecz bardzo poprawnie, ale brakowało mu wykończenia. Musimy poczekać na przełamanie. Cieszymy się, że nie przegrywamy, ale chcielibyśmy w końcu wygrać - zakończył Mroczkowski.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również