Trener Podbeskidzia: Strzelona bramka tylko zamazuje obraz

27.07.2013
- Od 1. do ostatniej minuty Górnik był od nas lepszy i dojrzalszy w każdym elemencie. Nie byliśmy w stanie się mu przeciwstawić. Zabrzanie całkowicie kontrolowali mecz - przyznał Czesław Michniewicz.
Trener Podbeskidzia nie próbował nawet udawać, że widział w swoim zespole więcej pozytywów niż wszyscy siedzący na trybunach. - My się ledwo zbliżaliśmy pod bramkę Górnika. Strzelony gol tylko zamazuje obraz. Ubolewam nad tym, ale trzeba to jakoś zaakceptować. Liczę, że wróci Chmiel, Górkiewicz, dojdzie do nas Wodecki i będzie trochę lepiej. Ciężko ich zastąpić i znów straciliśmy dwa gole - kręcił głową.

Po 45 minut zagrali dziś w zespole Podbeskidzia debiutanci Łukasz Żegleń i Kamil Kurowski. Trener ocenił ich pozytywnie. - 45 minut w ekstraklasie to dla nich idealne rozwiązanie. Z konieczności Olek Jagiełło musi grać po 90. minut i widać, że już od 60-70 ma problemy. Jak wróci Wodecki, to Jagiełło na pewno nie będzie grał całych meczów. Mam wielki szacunek do niego, gra dobrze, ale on też dopiero uczy się ekstraklasy. Mamy jednak braki kadrowe, które skutkują niemożnością dokonania zmian na skrzydłach. Zresztą pół godziny na skrzydle grał Antek Sloboda, a to nie jego pozycja. To się odbija na jakości i efekt jest, jaki jest - dodał.

Michniewicz nie ukrywa, że "Górale" potrzebują dalej zawodników. - Z budżetem jest problem, więc musimy grać zawodników wolnych. Z tego zespołu z wiosny dziś nie grało pięciu zawodników - Wodecki, Chmiel, Górkiewicz, Zajac i Demjan. Ciężko ich zastąpić. Ci młodzi mieli się dopiero uczyć,  a życie nas zmusza do tego, by ta nauka była bardzo przyspieszona. My dziś gonimy wynik i musimy liczyć, że 18-latek, debiutant, zrobi coś niesamowitego. Cieszę się, że Łukasz Żegleń zdobył bramkę, choć miał też trochę błędów. Taki Arkadiusz Milik też potrzebował roku traktowania z cierpliwością, zanim został gwiazdą ligi - zauważył trener.

Michniewicz wytłumaczył też, dlaczego zmienił Piotra Malinowskiego już w 32. minucie. - Każda minuta jest dobra do dokonania zmiany. Wszystkie dośrodkowania przez pierwsze pół godziny szły od strony Olka Jagiełły. Z prawej nic się nie działo - ani Piotrek ani Marek nie wykonali żadnej centry. Wiem, że taka zmiana nie jest dla zawodnika przyjemna, ale to są profesjonaliści - oni pobierają pieniądze za grę przez 90, 30 minut a nawet przez minutę, więc nie mam żadnych rozterek przed dokonaniem zmiany w pierwszej połowie, choć to też moja porażka. Taką mam jednak sytuację kadrową, więc Piotrek i tak ma czystą kartę przed następnym spotkaniem.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również