Trener Podbeskidzia: Przepraszam kibiców i proszę o drugą szansę

30.06.2010
- Mam swoje ambicje i cele w życiu. Żadnym z nich nie jest na pewno wsłuchiwanie się w okrzyki pod moim adresem - mówi Robert Kasperczyk, trener Podbeskidzia Bielsko-Biała.
"Górale" w I lidze co prawda zdołali się utrzymać, ale styl pozostawił wiele do życzenia. Zdaje sobie z tego sprawę Robert Kasperczyk. - Wszystkich kibiców przepraszam za te trzy zremisowane mecze u siebie. Popełniliśmy pewne błędy. Teraz jesteśmy już o nie mądrzejsi i wyciągniemy z nich wnioski. Nie rozpamiętujmy już tego sezonu. Przełknęliśmy gorzką pigułkę  wyciągnijmy  konstruktywne wnioski i chodźmy do przodu - mówi szkoleniowiec "Górali", który jednocześnie prosi sympatyków zespołu o drugą szansę.

- Chciałbym, aby nowy sezon był nową kartą dla mnie i zawodników. Mam swoje ambicje i cele w życiu. Żadnym z nich nie jest na pewno wsłuchiwanie się w okrzyki pod moim adresem. Nie wyobrażam sobie powtórki takich scen jak po meczu z Motorem Lublin. Chcę pracować dla takich chwil jak te po spotkaniu z Wartą Poznań, kiedy kibice bili nam brawo na stojąco - podkreśla Kasperczyk.

Tylko jak to zrobić? - Chciałbym, aby w nadchodzącym sezonie zespół był bardziej autorski, aby skład personalny był taki, jaki sobie zażyczyłem. Wiadomo, że na wszystkich nas nie stać, bo koszty ściągnięcia zawodnika z ekstraklasy są olbrzymie. Mam zamiar dołączyć do kadry piłkarzy, którzy będą nam odpowiadać stylem gry, nie będą się bali pojedynków jeden na jeden, będą potrafili zrobić faul, po którym możliwe będzie uderzenie Darka Kołodzieja. My w tej rundzie mieliśmy tylko jeden rzut karny. To także pokazuje, że jakiegoś typu zawodników nam brakuje. Nie ma u nas boiskowych cwaniaków, którzy swoim zachowaniem potrafią wymusić rzut wolny i dać korzyść zespołowi - uważa.
źródło: Podbeskidzie Bielsko-Biała

Przeczytaj również