Trener Podbeskidzia: Nie spodziewałem się takiego scenariusza

11.09.2011
Czy drużyna, która nie wygrywa z Jagiellonią Białystok, GKS-em Bełchatów, Koroną Kielce, Widzewem Łódź i Zagłębiem Lubin może się przełamać na Legii Warszawa? Tak, o ile to Podbeskidzie Bielsko-Biała.
- Nie wymyśliłbym takiego scenariusza, jeśli chodzi o nasz początek sezonu w ekstraklasie. Mieliśmy trzy mecze u siebie i myślałem, że w którymś z nich odniesiemy pierwsze zwycięstwo. Tymczasem to zderzenie z ekstraklasą było dla nas bardzo bolesne. Udało się wygrać dopiero na Legii... - cieszył się Robert Kasperczyk, trener Podbeskidzia.

Jego zasługa w tym triumfie jest nie do przecenienia. "Górale" zmienili bowiem strategię i ustawienie w meczach z potęgami, w porównaniu do starć z Lechem Poznań czy Wisłą Kraków. Ofensywne i wariackie granie było może bardziej "romantyczne" i wtedy przyniosło efekty, ale tym razem mogło się skończyć klęską...

- Potencjał ofensywny Legii jest niesamowity. To nie jest kurtuazja. Jak się eliminuje Spartaka Moskwa, to nie jest przypadek. Oni mogą rozmontować każdą defensywę w lidze, chyba, że się temu przeciwdziała - mówił szkoleniowiec "Górali".



Bardzo zawiedziony postawą swoich zawodników był natomiast Maciej Skorża, trener Legii. - Nie potrafię znaleźć słów wytłumaczenia. Liczyłem choć na odrobinę profesjonalizmu i dyscyplin. To przypominało mecz ze Śląskiem Wrocław, a kto nie wyciąga wniosków z własnych błędów nie może niczego osiągnąć. W szatni było gorąco, bo nikt nie zasłużył na pochwały. Mieliśmy kontrolować przebieg meczu, ale to przeciwnik był od nas bardziej zmotywowany. A nie mamy tak świetnych graczy, żeby na stojąco byli w stanie rozmontować każdą defensywę - gromił swoich piłkarzy szkoleniowiec warszawian.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również