Trener Podbeskidzia: Nasz cel to utrzymanie w ekstraklasie
31.07.2013
Jeszcze przed sezonem w Podbeskidziu mówiło się, że celem ma być zajęcie miejsca w grupie mistrzowskiej. Po dwóch pierwszych kolejkach trener Michniewicz, który i przed rozpoczęciem rozgrywek był najostrożniejszy w prognozach, zaznaczył, że celem jest po prostu utrzymanie w ekstraklasie. Nikt więc obecnie nie panikuje. - Tabela mówi, że mamy tylko punkt mniej od Lecha, a punkt więcej od Zagłębia. Jesteśmy w fazie przebudowy. Nie kupiliśmy piłkarzy gotowych. Jest młodzież, z której dopiero chcemy piłkarzy zrobić. Czas pracuje na naszą korzyść. Trzeba tylko sumiennie robić swoje i nie załamywać się po chwilowych niepowodzeniach. Takie na pewno będą, bo nie jesteśmy bogatym klubem. Wyniki mogą być różne. Nasz cel to utrzymanie w Ekstraklasie i na tym się skupiamy - przyznaje w rozmowie z 2x45.com.pl.
Podbeskidziu byłoby na pewno łatwiej, gdyby miało napastnika z prawdziwego zdarzenia. O to jest jednak trudno. - Ciągle szukamy, codziennie spływają do nas nowe propozycje, ale nie chcemy podejmować decyzji w ciemno. Jeśli nie znamy oferowanego zawodnika, staramy się podzwonić po Europie wśród znajomych, czy to z ligi holenderskiej, greckiej czy tureckiej - zawsze można kogoś zapytać. I najczęściej są to piłkarze, którzy ostatnio mało grali, są nieprzygotowani, a my potrzebujemy napastnika na teraz, na już - zaznacza.
Niewykluczone, że w zdobywaniu bramek pomoże za chwilę Frank Adu Kwame, lewoskrzydłowy bądź lewy obrońca, który w III lidze strzelił aż 13 goli. - Sądzę, że jego debiut to kwestia czasu. Chłopak jest już w Polsce dość długo, ma sporo atutów ofensywnych. Jego największym mankamentem może być bardzo twarda i zdecydowana gra. Tego się obawiam, żeby sędziowie nie przesadzali z decyzjami. Kwame jak kogoś sfauluje, to czasem się wydaje, że zagrał strasznie ostro. Jeśli opanuje swój temperament, będziemy mieli z niego pożytek. Umiejętności ma, świetnie biega, do tego dobre przygotowanie motoryczne. Nie jest zbyt wysoki, ale świetnie skacze do pojedynków główkowych. Jest stworzony do gry kombinacyjnej, myśleliśmy też o nim w kontekście boku pomocy. Jak dotąd nie było jednak zbyt wielu okazji, żeby go przetestować w takiej roli - kończy trener Podbeskidzia.
Podbeskidziu byłoby na pewno łatwiej, gdyby miało napastnika z prawdziwego zdarzenia. O to jest jednak trudno. - Ciągle szukamy, codziennie spływają do nas nowe propozycje, ale nie chcemy podejmować decyzji w ciemno. Jeśli nie znamy oferowanego zawodnika, staramy się podzwonić po Europie wśród znajomych, czy to z ligi holenderskiej, greckiej czy tureckiej - zawsze można kogoś zapytać. I najczęściej są to piłkarze, którzy ostatnio mało grali, są nieprzygotowani, a my potrzebujemy napastnika na teraz, na już - zaznacza.
Niewykluczone, że w zdobywaniu bramek pomoże za chwilę Frank Adu Kwame, lewoskrzydłowy bądź lewy obrońca, który w III lidze strzelił aż 13 goli. - Sądzę, że jego debiut to kwestia czasu. Chłopak jest już w Polsce dość długo, ma sporo atutów ofensywnych. Jego największym mankamentem może być bardzo twarda i zdecydowana gra. Tego się obawiam, żeby sędziowie nie przesadzali z decyzjami. Kwame jak kogoś sfauluje, to czasem się wydaje, że zagrał strasznie ostro. Jeśli opanuje swój temperament, będziemy mieli z niego pożytek. Umiejętności ma, świetnie biega, do tego dobre przygotowanie motoryczne. Nie jest zbyt wysoki, ale świetnie skacze do pojedynków główkowych. Jest stworzony do gry kombinacyjnej, myśleliśmy też o nim w kontekście boku pomocy. Jak dotąd nie było jednak zbyt wielu okazji, żeby go przetestować w takiej roli - kończy trener Podbeskidzia.
Polecane
Ekstraklasa