Trener Podbeskidzia: Mierzejewski nie ma nic do stracenia
03.01.2012
To, że Podbeskidzie podpisało kontrakt z Mierzejewskim wzbudziło trochę kontrowersji. Zawodnik przyznał się przecież do udziału w korupcji w meczu Zagłębia Lubin z Cracovią (tym samym, przez który problemy miał Łukasz Piszczek - przyp. MT). Trener Kasperczyk pragnął jednak mieć tego piłkarza w drużynie. Dlaczego? - Odsyłam do wypowiedzi Juergena Kloppa, trenera Borussii Dortmund, z czasów, gdy wypłynęła sprawa Piszczka. On był wtedy w 100 procentach za zawodnikiem i mówił, że błąd można popełnić. Ale gdyby zrobił to jeszcze raz, byłby po prostu idiotą. Ja się z tymi słowami zgadzam - mówi szkoleniowiec "Górali".
Poza tym, zdaniem Kasperczyka, te kontrowersje mogą wzbudzić w zawodniku dodatkową motywację. - Taki gracz, który wystąpił w takim feralnym meczu, nie da z siebie 100 procent. On da 130 procent i dlatego jestem pewien, że nie popełniam błędu. Kto nie ma nic do stracenia, jeszcze napędzi innych ludzi. Proszę pamiętać, że jego bardzo chwalił także selekcjoner Franciszek Smuda, który wciąż szuka zmiennika na lewą obronę dla Jakuba Wawrzyniaka. Niby jest Sebastian Boenisch, ale nie wiadomo, co z nim będzie. Tak więc... Mierzejewski ma wiele powodów, by w Bielsku zaistnieć i się odbudować. Gdyby natomiast miał tę kartę korupcyjną "bogatszą", wówczas nie byłoby tematu transferu - twierdzi Kasperczyk.
Trener beniaminka ekstraklasy nie ukrywa, że tak mocne zabieganie o Mierzejewskiego to efekt ubytków kadrowych w obronie. - Bardzo potrzebowaliśmy wielofunkcyjnego zawodnika w defensywie. Odszedł Michał Osiński, a Marek Sokołowski, powiedzmy sobie szczerze, nie był wcale przygotowywany do gry na prawej obronie. To była konieczność w trakcie rundy. Poza tym, Mierzejewski może też zagrać na środku obrony, co w przypadku niepewnej sytuacji Jacka Broniewicza też jest atutem - kończy Robert Kasperczyk.
Poza tym, zdaniem Kasperczyka, te kontrowersje mogą wzbudzić w zawodniku dodatkową motywację. - Taki gracz, który wystąpił w takim feralnym meczu, nie da z siebie 100 procent. On da 130 procent i dlatego jestem pewien, że nie popełniam błędu. Kto nie ma nic do stracenia, jeszcze napędzi innych ludzi. Proszę pamiętać, że jego bardzo chwalił także selekcjoner Franciszek Smuda, który wciąż szuka zmiennika na lewą obronę dla Jakuba Wawrzyniaka. Niby jest Sebastian Boenisch, ale nie wiadomo, co z nim będzie. Tak więc... Mierzejewski ma wiele powodów, by w Bielsku zaistnieć i się odbudować. Gdyby natomiast miał tę kartę korupcyjną "bogatszą", wówczas nie byłoby tematu transferu - twierdzi Kasperczyk.
Trener beniaminka ekstraklasy nie ukrywa, że tak mocne zabieganie o Mierzejewskiego to efekt ubytków kadrowych w obronie. - Bardzo potrzebowaliśmy wielofunkcyjnego zawodnika w defensywie. Odszedł Michał Osiński, a Marek Sokołowski, powiedzmy sobie szczerze, nie był wcale przygotowywany do gry na prawej obronie. To była konieczność w trakcie rundy. Poza tym, Mierzejewski może też zagrać na środku obrony, co w przypadku niepewnej sytuacji Jacka Broniewicza też jest atutem - kończy Robert Kasperczyk.
Polecane
Ekstraklasa