Trener Podbeskidzia: Kołodziej trochę się boi, gdy go widzi

15.07.2010
Transfer Miroslava Poliaczka z Tatrana Preszow coraz bardziej się oddala, ale to wcale nie znaczy, że Dariusz Kołodziej nie będzie miał konkurenta. Niespodziewanie wyrósł mu bardzo groźny.
- Okazało się, że nie trzeba szukać konkurenta dla "Kołka" za granicą. Znaleźliśmy go na własnych śmieciach. Kołodziej też się trochę boi po tym, jak go zobaczył w meczu ze Skałką Żabnica - uśmiecha się trener Robert Kasperczyk. Chodzi oczywiście o Damiana Chmiela, którego wszyscy znają jako bocznego pomocnika bądź napastnika. Jako ofensywny pomocnik objawił się dopiero tego lata.

Wychowanek Zapory Porąbka długo dojrzewał do gry w podstawowym składzie. Po kupieniu go przez "Górali" był wypożyczany do swojego macierzystego klubu, BKS-u Stal Bielsko-Biała i ostatnio do Pelikana Łowicz. W międzyczasie dostał kilka szans w końcówkach meczów I-ligowych i zdobył nawet kilka bramek, ale nikogo nie powalało to na kolana. Przełomowe było wypożyczenie do II-ligowego klubu z Mazowsza. - Podczas sparingu w Węgierskiej Górce wszyscy na ławce przecieraliśmy oczy ze zdumienia. Ile ten chłopak nabrał żywotności, zdrowia i pewności grając niemalże wszystkie mecze w Łowiczu. Ile razy zbliża się do szesnastki, tyle razy szuka okazji do strzału, obojętnie czy z prawej czy z lewej nogi. Strzelił Skałce przepiękną bramkę, już trzecią w czwartym występie. To nie jest przypadek - zachwala swojego zawodnika szkoleniowiec.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również