Trener Podbeskidzia: Jesteśmy lekko rozgoryczeni frekwencją

28.02.2012
Zaledwie ok. 2700 widzów oglądało na żywo czwarte z rzędu zwycięstwo Podbeskidzia Bielsko-Biała w ekstraklasie. Jak na wyniki klubu, frekwencja to dramatyczna. W klubie zaczynają się tym martwić...
Trudno się oprzeć wrażeniu, że w I lidze było lepiej. Tam w sezonie awansu stadion regularnie się wypełniał. Do tego stopnia, że przed meczem z Lechem Poznań dostawiono dodatkową trybunę za bramką. Przyszedł komplet. W ekstraklasie nie udało się tego osiągnąć ani razu. Mimo że Bielsko-Biała czekało na nią ponad 100 lat, a piłkarze osiągają ostatnio rewelacyjne wyniki. Blisko kompletu było tylko na jesiennym meczu z "Kolejorzem". W bielskim klubie zaczynają się tą sytuacją martwić...

- Jesteśmy wraz z zawodnikami lekko rozgoryczeni - powiedział o frekwencji trener Robert Kasperczyk. - Taka frekwencja to na pewno powód do zmartwienia. Być może wpływ na liczbę kibiców miała pogoda. W klubie trzeba się będzie nad tym faktem pochylić. Poczekamy jednak do meczu z Legią Warszawa. Nie wyobrażamy sobie, aby na spotkaniu z takim przeciwnikiem frekwencja nie była zdecydowanie lepsza. Liczymy nawet na komplet - mówi Marcin Nikiel, rzecznik prasowy Podbeskidzia.

Być może dobrym rozwiązaniem byłoby obniżenie cen biletów, które w dzień meczu, na trybunę krytą, kosztują 50 złotych. W Bełchatowie obniżyli wejściówki na mecz z Górnikiem Zabrze do 5 złotych i frekwencja zdecydowanie się poprawiła. Trudno bowiem o większy wstyd, niż notorycznie pusty stadion, który mieści... 4200 osób.
źródło: Sport/SportSlaski.pl

Przeczytaj również