Trener Podbeskidzia: Dobrze, że nie robił sobie zdjęć z Niedzielanem
25.01.2011
Po udanej rundzie jesiennej w GKS-ie Tychy, do którego był wypożyczony Zaremba, pojawiło się dla niego sporo ofert. Był na testach w Górniku Zabrze, ale ostatecznie kolejną szansę dostał w Podbeskidziu Bielsko-Biała, z którym ma ważny kontrakt. - Jeśli będzie dalej tak pracował, jak robił to w Kleszczowie, to ja wręcz oczekuję, że będzie naszym wzmocnieniem. Zrobił bardzo dobre wrażenie, nabrał pewności siebie. Mimo wzrostu, bardzo dobrze radził sobie w grze na małej przestrzeni, a z Maćkiem Rogalskim i Markiem Sokołowskim klepał tak, jakby grał z nimi już od wielu lat - nie mógł się nadziwić szkoleniowiec. - Żeby tylko mu się w głowie nie przewróciło od tych wszystkich pochwał, które ostatnio zbiera - dodał Kasperczyk.
W sparingowym meczu z Koroną Kielce dobre wrażenie na trenerze zrobił też Damian Byrtek, młody stoper, który pilnował Andrzeja Niedzielana. - Skład rywali budził respekt, więc tym bardziej mnie cieszy, że Damian nie robił sobie zdjęć z reprezentantem Polski, tylko solidnie i rzetelnie go pilnował. Widać postęp w naszej grze obronnej, bo rok temu Ruch Chorzów, w którym grał ten napastnik, rozbił nas w sparingu, a Niedzielan cały czas nam uciekał - cieszył się opiekun "Górali".
Uwadze nikogo nie mógł też ujść wyczyn Piotra Malinowskiego, który, choć zwykle akurat skutecznością nie imponuje, wbił Victorii Częstochowa pięć goli! - Piotrek pierwszy się rozchorował, już na początku zgrupowania i przez to w ciągu całego tygodnia mógł uczestniczyć tylko w dwóch treningach. Z Victorią zagrał na świeżości i dynamiką odstawał od wszystkich jeszcze bardziej niż zwykle. Stąd jego świetny rezultat - wytłumaczył Kasperczyk.
Trochę gorzej zaprezentował się w starciu z kielczanami Marek Sokołowski, zimowy nabytek bielszczan. - Piłka trochę... przeszkadzała mu w grze, ale ma to wybaczone, bo wiem, że już niebawem będzie w formie i stanie się poważnym wzmocnieniem - zakończył opiekun bielszczan.
W sparingowym meczu z Koroną Kielce dobre wrażenie na trenerze zrobił też Damian Byrtek, młody stoper, który pilnował Andrzeja Niedzielana. - Skład rywali budził respekt, więc tym bardziej mnie cieszy, że Damian nie robił sobie zdjęć z reprezentantem Polski, tylko solidnie i rzetelnie go pilnował. Widać postęp w naszej grze obronnej, bo rok temu Ruch Chorzów, w którym grał ten napastnik, rozbił nas w sparingu, a Niedzielan cały czas nam uciekał - cieszył się opiekun "Górali".
Uwadze nikogo nie mógł też ujść wyczyn Piotra Malinowskiego, który, choć zwykle akurat skutecznością nie imponuje, wbił Victorii Częstochowa pięć goli! - Piotrek pierwszy się rozchorował, już na początku zgrupowania i przez to w ciągu całego tygodnia mógł uczestniczyć tylko w dwóch treningach. Z Victorią zagrał na świeżości i dynamiką odstawał od wszystkich jeszcze bardziej niż zwykle. Stąd jego świetny rezultat - wytłumaczył Kasperczyk.
Trochę gorzej zaprezentował się w starciu z kielczanami Marek Sokołowski, zimowy nabytek bielszczan. - Piłka trochę... przeszkadzała mu w grze, ale ma to wybaczone, bo wiem, że już niebawem będzie w formie i stanie się poważnym wzmocnieniem - zakończył opiekun bielszczan.
Polecane
I liga