Trener Podbeskidzia: Darek Kołodziej zrobił wielki krok do przodu
29.03.2011
Kołodziej w formie był najlepszym strzelcem Podbeskidzia i jednym z najskuteczniejszych piłkarzy na zapleczu ekstraklasy. Ten sam zawodnik, wydawałoby się bez formy, w zeszłym sezonie, był i tak jednym z najczęściej strzelających gole dla "Górali". Dlatego tym trudniej uwierzyć, że tak dawno zdobył swoją ostatnią bramkę. Na pierwsze trafienie w tym sezonie musiał czekać do 21. kolejki. Trzeba jednak pamiętać, że większość rundy jesiennej stracił z powodu ciężkiej kontuzji.
Ostatni raz trafił 1 maja 2010 roku w wyjazdowym meczu z Widzewem Łódź, zremisowanym 2-2. Wtedy zaprezentował swoje popisowe zagranie - strzał z rzutu wolnego z ponad 30 metrów. Tym razem, w Wodzisławiu, również pokazał to, co w Kołodzieju najlepsze - strzał. Po wejściu na boisko najpierw jego groźny strzał z wolnego wybronił z trudem Michał Buchalik. Później jednak dwa razy perfekcyjnie uderzył z daleka - raz ze stałego fragmentu gry i raz po akcji, którą kibice na całym świecie nazwaliby a'la Arjen Robben, zaś bielscy fani znają jako zagranie Kołodzieja.
Nic dziwnego, że zawodnika nie mógł się nachwalić trener Robert Kasperczyk. - W dużej mierze zawdzięczamy mu zwycięstwo. Czekaliśmy z utęsknieniem na to, aż boiska będą dla niego lepsze, bo na ciężkich, mokrych i piaszczystych murawach jego parametry zanikają. Meczem z Odrą zrobił duży krok do przodu w walce o miejsce w podstawowej jedenastce. Tym bardziej że wiemy, że czekają nas ciężkie mecze w odstępie kilku dni i będzie potrzebna szeroka kadra - zakończył szkoleniowiec Podbeskidzia.
Ostatni raz trafił 1 maja 2010 roku w wyjazdowym meczu z Widzewem Łódź, zremisowanym 2-2. Wtedy zaprezentował swoje popisowe zagranie - strzał z rzutu wolnego z ponad 30 metrów. Tym razem, w Wodzisławiu, również pokazał to, co w Kołodzieju najlepsze - strzał. Po wejściu na boisko najpierw jego groźny strzał z wolnego wybronił z trudem Michał Buchalik. Później jednak dwa razy perfekcyjnie uderzył z daleka - raz ze stałego fragmentu gry i raz po akcji, którą kibice na całym świecie nazwaliby a'la Arjen Robben, zaś bielscy fani znają jako zagranie Kołodzieja.
Nic dziwnego, że zawodnika nie mógł się nachwalić trener Robert Kasperczyk. - W dużej mierze zawdzięczamy mu zwycięstwo. Czekaliśmy z utęsknieniem na to, aż boiska będą dla niego lepsze, bo na ciężkich, mokrych i piaszczystych murawach jego parametry zanikają. Meczem z Odrą zrobił duży krok do przodu w walce o miejsce w podstawowej jedenastce. Tym bardziej że wiemy, że czekają nas ciężkie mecze w odstępie kilku dni i będzie potrzebna szeroka kadra - zakończył szkoleniowiec Podbeskidzia.
Polecane
I liga