Trener Podbeskidzia Bielsko-Biała: Ośmieszyłbym się, gdybym narzekał

24.11.2010
- Gdyby przed rudną ktoś mi powiedział, że zdobędziemy 39 punktów, a ja bym narzekał, że to za mało, to ośmieszyłbym się sam przed sobą - rozpoczyna podsumowanie rundy szkoleniowiec "Górali".
- To jest fantastyczny wynik, wykonaliśmy super pracę i to jest dobry kapitał na wiosnę. Tak się składa, że są dwa miejsca premiowane awansem, a od reszty stawki odskoczyły trzy drużyny i sprawa dwóch pierwszych pozycji nie jest rozstrzygnięta. To się dokona dopiero na wiosnę. A tego typu mecze, jak ten z Ruchem Radzionków, mogą decydować o kolejności. Wcale nie bezpośrednie spotkania. Liga jest bardzo wyrównana. Rok temu po jesieni można było powiedzieć, że Motor Lublin i Stal Stalowa Wola spadną. Gdyby teraz ktoś wytypował czwórkę spadkowiczów, ryzykowałby bardzo mocno - stwierdził Robert Kasperczyk.

Trener, choć przyznał, że jest bardzo zadowolony, wie, że można było zrobić jesienią jeszcze więcej. - Żałuję tych dwóch porażek, one bardzo bolą. Ale jednocześnie jestem dumny, z zespołu, że umiał się od razu po nich podnieść. Drużyna po serii nieprzegranych meczów mogła różnie zareagować na stratę trzech punktów. Czasami może się to skończyć pewnym psychicznym dołkiem i kilkoma słabszymi spotkaniami. Wtedy czołówka mogłaby nam uciec. A my po porażce z Łęczną zagraliśmy kapitalne starcie z GKS-em Bełchatów, a po meczu z Piastem Gliwice od razu ograliśmy Wartę - wspominał.

Podbeskidzie przez całą rundę prezentowało w miarę równą dyspozycję i trzymało się w czołówce tabeli - dość powiedzieć, że pozycję lidera "Górale" objęli już po trzeciej kolejce! - Chcemy, żeby tak było do końca. Będziemy się liczyć w walce o awans do ostatniej kolejki. A co z tego wyjdzie, czas pokaże. Gratuluję chłopakom za całą rundę, bo przypominam też, że jako jedyny przedstawiciel I ligi awansowaliśmy też do ćwierćfinału Pucharu Polski - zakończył Robert Kasperczyk.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również