Trener Podbeskidzia apeluje: Stwórzcie mniej sytuacji. Ale strzelcie!

07.08.2010
Nie strzelili gola na własnym stadionie od 270 minut, z ostatnich 12 meczów u siebie wygrali... jeden, a na inaugurację w Stróżach też nie zachwycili. Czy "Górale" wreszcie pokażą, że są mocni?
Do Bielska-Białej przyjeżdża kolejny beniaminek. Tym razem teoretycznie dużo mocniejszy od Kolejarza - Górnik Polkowice. W zespole z Dolnego Śląska występuje wielu zawodników, którzy mają na koncie występy w ekstraklasie - m.in. Zbigniew Grzybowski, Petr Pokorny czy Kamil Biliński. Za gwiazdę ekipy prowadzonej przez Dominika Nowaka można uznać Damiana Piotrowskiego - młodego skrzydłowego słynącego z efektownych dryblingów i nieszablonowych zagrań.

Do Bielska z Górnikiem przyjedzie też na pewno Sebastian Szymański, podstawowy bramkarz, który jeszcze całkiem niedawno był... zmiennikiem Łukasza Merdy w Podbeskidziu. - Często się zdarza, że zawodnik grając przeciwko byłemu klubowi bardzo się mobilizuje i zalicza świetne występy - twierdzi Sławomir Cienciała, kapitan Podbeskidzia. - To, że "Szymek" był u nas całkiem niedawno niewiele jednak znaczy, gdyż i tak pamięta go tylko dwóch-trzech naszych obecnych zawodników. Gramy w tej lidze z osiemnastoma drużynami i właściwie w każdej znajdzie się były piłkarz Podbeskidzia. Nie ma to jednak wpływu na wynik - dodaje obrońca.

- Chciałbym, żeby chłopcy stworzyli nawet mniej sytuacji, ale żeby wreszcie je wykorzystali. Takie drużyny jak Górnik, które będą się bronić, trzeba "napocząć". Strzelić im szybko bramkę, zmusić do ofensywnej gry. Wtedy my będziemy mieli dużo miejsca i to otworzy przed nami szansę - przekonuje Robert Kasperczyk, trener bielszczan. Deklaracji nie chce za to składać Cienciała. - Czy wygramy? Najstarsi górale tego nie wiedzą. Nie będę obiecywał trzech punktów, ale widzę i czuję w szatni, że ta drużyna ma taką mentalną siłę - przekonuje.

W osiemnastce meczowej bielszczan, w porównaniu do zeszłotygodniowego spotkania z Kolejarzem Stróże, nie doszło do żadnych zmian, natomiast spodziewać się można drobnych roszad w wyjściowym składzie. Pewny miejsca nie może być nawet Cienciała, którego pierwszy występ po długotrwałej kontuzji nie powalił na kolana. - Mogło być zdecydowanie lepiej, ale... pierwsze koty za płoty! Trener przyłożył się do okresu przygotowawczego więc na przygotowanie motoryczne czy kondycyjne nie mogę narzekać. Nie mam też psychicznej blokady, nie odstawiam nogi w kontaktowych sytuacjach. Brakuje mi tylko ogrania, ale to szybko nadgonię. Bardzo pomaga mi wsparcie kibiców, czuję, że cały czas są ze mną. Jest taka atmosfera, że bez niej w ogóle nie warto byłoby cokolwiek robić. Bardzo ich cenię i cieszę się, że tak mi się układają kontakty z nimi. Widać niczym im nie podpadłem - śmieje się kapitan, który zawsze jest najbardziej entuzjastycznie witany przez sympatyków Podbeskidzia.

Podbeskidzie Bielsko-Biała - Górnik Polkowice
sobota, 20:00.
sędziuje Mariusz Złotek (Stalowa Wola)

Przypuszczalne składy

Podbeskidzie: Zajac - Cienciała, Konieczny, Broniewicz, Osiński - Malinowski, Koman, Rogalski, Ziajka - Demjan, Cieśliński.

Polkowice: Szymański - Małkowski, Pokorny, Smoliński, Opałacz - Małkowski, Salamoński, Soboń, Wacławczyk, Piotrowski - Grzybowski.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również