Trener ŁKS-u chciałby obrońcę Podbeskidzia. "U mnie grał w... ataku"
28.04.2010
Bielszczanie zdecydowanie za Łodzią nie przepadają. Jeszcze nigdy tam nie wygrali, a na boisku ŁKS-u nie zdobyli nawet gola. Idealna okazja do zmiany tego stanu rzeczy nadejdzie w najbliższą środę, gdyż "Rycerze Wiosny" nie prezentują się ostatnio najlepiej, zaś "Górale" są podbudowani pewnym wyjazdowym zwycięstwem nad Dolcanem.
- Wątpię, żeby Podbeskidzie miało dzięki temu jakąkolwiek przewagę psychologiczną. Mecz meczowi nierówny, więc nie ma co wierzyć w jakieś prawo serii. Wierzę, że potyczka z bielszczanami będzie dla nas odskocznią. Jesienią nie było problemu z wygrywaniem u siebie, ale wtedy mieliśmy piłkarsko i mentalnie zdecydowanie inną drużynę. Z zimowych transferów, które chciałem przeprowadzić, nic nie wyszło, bo zawodnicy bali się przechodzić do klubu, który miał taką sytuację finansową. Teraz jest dużo lepiej, ale kilka miesięcy temu musieliśmy ściągać piłkarzy, których nigdzie indziej nie chcieli, i obiecywać im, że może kiedyś dostaną pieniądze. Teraz są tego efekty... - narzeka Grzegorz Wesołowski, szkoleniowiec ŁKS-u.
Łodzianie są jedną z najbardziej doświadczonych drużyn w lidze. Średnia wieku ich jedenastki nierzadko przekracza 30 lat. Mimo wszystko, to właśnie w dużym ograniu piłkarzy trener Wesołowski doszukuje się największej siły Podbeskidzia. - Szczególnie groźny jest Piotr Bagnicki. Ten napastnik występował w wielu dobrych klubach i będziemy go musieli otoczyć czujną opieką. Gdybym jednak miał wybrać jednego piłkarza Podbeskidzia, którego najchętniej widziałbym swojej drużynie, byłby to Michał Osiński. Prowadziłem go jeszcze w juniorach i mam do niego duży sentyment. Wprawdzie u mnie grał w ataku, a dziś jest lewym obrońcą, ale to i tak świetny zawodnik - podkreśla szkoleniowiec łodzian.
Jesienne spotkanie obu drużyn zakończyło się zwycięstwem bielszczan 2-1. Wtedy widowisko było naprawdę niezłe. Jakiego meczu tym razem spodziewa się Wesołowski? - Zaciętego, na dobrym poziomie. Nie wierzę, żeby Podbeskidzie się murowało, bo to drużyna, która potrafi grać w piłkę. Będzie więc ciekawa gra, efektowna dla kibiców - zapowiada.
Bielszczanie są już w Gutowie Małym. W kadrze na mecze z ŁKS-em i Widzewem nie doszło do wielkich zmian. Warto jednak odnotować powrót Krzysztofa Świątka. Trener Robert Kasperczyk nie będzie mógł w dalszym ciągu skorzystać ze Sławomira Cienciały i Bartłomieja Koniecznego.
ŁKS Łódź - Podbeskidzie Bielsko-Biała
środa, 19:00
sędziuje Mariusz Złotek (Stalowa Wola)
Przypuszczalne składy
ŁKS: Wyparło - Hajto, Woźniczka, Adamski, Balaż - Gevorgyan, Jackiewicz, Świerczewski, Madejski - Kujawa, Gikiewicz.
Podbeskidzie: Zajac - Ganowicz, Broniewicz, Danczik, Osiński - Matawu, Matusiak, Kołodziej, Malinowski - Rocki, Bagnicki.
- Wątpię, żeby Podbeskidzie miało dzięki temu jakąkolwiek przewagę psychologiczną. Mecz meczowi nierówny, więc nie ma co wierzyć w jakieś prawo serii. Wierzę, że potyczka z bielszczanami będzie dla nas odskocznią. Jesienią nie było problemu z wygrywaniem u siebie, ale wtedy mieliśmy piłkarsko i mentalnie zdecydowanie inną drużynę. Z zimowych transferów, które chciałem przeprowadzić, nic nie wyszło, bo zawodnicy bali się przechodzić do klubu, który miał taką sytuację finansową. Teraz jest dużo lepiej, ale kilka miesięcy temu musieliśmy ściągać piłkarzy, których nigdzie indziej nie chcieli, i obiecywać im, że może kiedyś dostaną pieniądze. Teraz są tego efekty... - narzeka Grzegorz Wesołowski, szkoleniowiec ŁKS-u.
Łodzianie są jedną z najbardziej doświadczonych drużyn w lidze. Średnia wieku ich jedenastki nierzadko przekracza 30 lat. Mimo wszystko, to właśnie w dużym ograniu piłkarzy trener Wesołowski doszukuje się największej siły Podbeskidzia. - Szczególnie groźny jest Piotr Bagnicki. Ten napastnik występował w wielu dobrych klubach i będziemy go musieli otoczyć czujną opieką. Gdybym jednak miał wybrać jednego piłkarza Podbeskidzia, którego najchętniej widziałbym swojej drużynie, byłby to Michał Osiński. Prowadziłem go jeszcze w juniorach i mam do niego duży sentyment. Wprawdzie u mnie grał w ataku, a dziś jest lewym obrońcą, ale to i tak świetny zawodnik - podkreśla szkoleniowiec łodzian.
Jesienne spotkanie obu drużyn zakończyło się zwycięstwem bielszczan 2-1. Wtedy widowisko było naprawdę niezłe. Jakiego meczu tym razem spodziewa się Wesołowski? - Zaciętego, na dobrym poziomie. Nie wierzę, żeby Podbeskidzie się murowało, bo to drużyna, która potrafi grać w piłkę. Będzie więc ciekawa gra, efektowna dla kibiców - zapowiada.
Bielszczanie są już w Gutowie Małym. W kadrze na mecze z ŁKS-em i Widzewem nie doszło do wielkich zmian. Warto jednak odnotować powrót Krzysztofa Świątka. Trener Robert Kasperczyk nie będzie mógł w dalszym ciągu skorzystać ze Sławomira Cienciały i Bartłomieja Koniecznego.
ŁKS Łódź - Podbeskidzie Bielsko-Biała
środa, 19:00
sędziuje Mariusz Złotek (Stalowa Wola)
Przypuszczalne składy
ŁKS: Wyparło - Hajto, Woźniczka, Adamski, Balaż - Gevorgyan, Jackiewicz, Świerczewski, Madejski - Kujawa, Gikiewicz.
Podbeskidzie: Zajac - Ganowicz, Broniewicz, Danczik, Osiński - Matawu, Matusiak, Kołodziej, Malinowski - Rocki, Bagnicki.
Polecane
I liga