Trener Korony Kielce: Na boisku nie ma miejsca na głaskanie się
02.03.2012
O Podbeskidziu można powiedzieć, że to zespół grający czysto. Nie zbiera czerwonych kartek, stosunkowo rzadko łapie żółte. A jednak walczy, jego piłkarze biegają po całym boisku i kości nie oszczędzają. Z kolei Korona wyznaje zasadę "po trupach do celu". Po trupach rywali oczywiście. Można się więc nastawiać na niezwykle ostry mecz.
Dobrze znany w naszym regionie z prowadzenia Odry Wodzisław, Rakowa Częstochowa czy Zagłębia Sosnowiec trener Leszek Ojrzyński wypowiada się o Podbeskidziu z szacunkiem. - To będzie twardy orzech do zgryzienia. Bielszczanie mnie nie zaskakują. Wiedziałem, że jest to drużyna z charakterem. Pamiętam, jak była budowana w I lidze. Robert pracował z tymi chłopakami, walczył o utrzymanie w I lidze, a potem zrobił ciekawy zespół, który awansował i teraz dobrze się spisuje. Tam jest znakomita praca trenera, plus stabilność składu, bo gra przecież wielu chłopaków z I ligi - chwali trener Korony.
To drużyny, które nawet w meczu towarzyskim zagrałyby walecznie. A jutro powodów do walki będzie przecież bardzo dużo... W końcu Podbeskidzie i Korona to dwaj sąsiedzi w tabeli, bijący się o miano największej rewelacji ligi i wciąż nie będące bez szans na czołowe lokaty. Kielczanie zajmują piąte miejsce i mają dwa punkty przewagi nad szóstymi "Góralami". - My jednak o europejskich pucharach nie myślimy. Celem było utrzymanie się w lidze i to się nie zmienia. Chcemy zdobywać punkty i na tabelę spojrzymy po lidze. Zwłaszcza, że można wygrać dwa mecze, przegrać pięć i pożegnać się z drużyną. Sytuacja trenera po pięciu porażkach w żadnych okolicznościach nie jest łatwa, więc nie można sobie pozwolić na rozprężenie - przekonuje Ojrzyński.
Jesienią górą była będąca na fali Korona. - Ta drużyna się zmieniła, dojrzała. Mecz meczowi nierówny, ale wtedy był początek, piąta kolejka, oni byli pomni pewnych doświadczeń, zwłaszcza 0-6 z Bełchatowa. Ale zareagowali bardzo dobrze, bo dwa kolejne mecze zagrali na zero z tyłu. To naprawdę bardzo dobra drużyna, która pokazała to na wyjazdach Legii Warszawa i Wiśle Kraków. Szanujemy ją bardzo, ale na boisku nie ma miejsca na głaskanie się. Trzeba grać skutecznie i zdobyć jedną bramkę więcej - dodaje opiekun kielczan.
Warto dodać, że obie drużyny w tym roku wygrały oba mecze, nie tracąc nawet bramki. Podbeskidzie w Kielcach nigdy nie wygrało - raz zremisowało i raz przegrało. Tyle, że bielszczanie już raz tej wiosny przełamali jeszcze dłuższą niekorzystną passę ze starć z Widzewem Łódź, więc kto wie, może pokuszą się o piątą ligową wygraną z rzędu?
Korona Kielce - Podbeskidzie Bielsko-Biała
piątek, 18:00
Przypuszczalny skład
Podbeskidzie: Zajac - Sokołowski, Danczik, Konieczny, Król - Łatka, Nather - Ziajka, Cohen, Patejuk - Demjan.
Dobrze znany w naszym regionie z prowadzenia Odry Wodzisław, Rakowa Częstochowa czy Zagłębia Sosnowiec trener Leszek Ojrzyński wypowiada się o Podbeskidziu z szacunkiem. - To będzie twardy orzech do zgryzienia. Bielszczanie mnie nie zaskakują. Wiedziałem, że jest to drużyna z charakterem. Pamiętam, jak była budowana w I lidze. Robert pracował z tymi chłopakami, walczył o utrzymanie w I lidze, a potem zrobił ciekawy zespół, który awansował i teraz dobrze się spisuje. Tam jest znakomita praca trenera, plus stabilność składu, bo gra przecież wielu chłopaków z I ligi - chwali trener Korony.
To drużyny, które nawet w meczu towarzyskim zagrałyby walecznie. A jutro powodów do walki będzie przecież bardzo dużo... W końcu Podbeskidzie i Korona to dwaj sąsiedzi w tabeli, bijący się o miano największej rewelacji ligi i wciąż nie będące bez szans na czołowe lokaty. Kielczanie zajmują piąte miejsce i mają dwa punkty przewagi nad szóstymi "Góralami". - My jednak o europejskich pucharach nie myślimy. Celem było utrzymanie się w lidze i to się nie zmienia. Chcemy zdobywać punkty i na tabelę spojrzymy po lidze. Zwłaszcza, że można wygrać dwa mecze, przegrać pięć i pożegnać się z drużyną. Sytuacja trenera po pięciu porażkach w żadnych okolicznościach nie jest łatwa, więc nie można sobie pozwolić na rozprężenie - przekonuje Ojrzyński.
Jesienią górą była będąca na fali Korona. - Ta drużyna się zmieniła, dojrzała. Mecz meczowi nierówny, ale wtedy był początek, piąta kolejka, oni byli pomni pewnych doświadczeń, zwłaszcza 0-6 z Bełchatowa. Ale zareagowali bardzo dobrze, bo dwa kolejne mecze zagrali na zero z tyłu. To naprawdę bardzo dobra drużyna, która pokazała to na wyjazdach Legii Warszawa i Wiśle Kraków. Szanujemy ją bardzo, ale na boisku nie ma miejsca na głaskanie się. Trzeba grać skutecznie i zdobyć jedną bramkę więcej - dodaje opiekun kielczan.
Warto dodać, że obie drużyny w tym roku wygrały oba mecze, nie tracąc nawet bramki. Podbeskidzie w Kielcach nigdy nie wygrało - raz zremisowało i raz przegrało. Tyle, że bielszczanie już raz tej wiosny przełamali jeszcze dłuższą niekorzystną passę ze starć z Widzewem Łódź, więc kto wie, może pokuszą się o piątą ligową wygraną z rzędu?
Korona Kielce - Podbeskidzie Bielsko-Biała
piątek, 18:00
Przypuszczalny skład
Podbeskidzie: Zajac - Sokołowski, Danczik, Konieczny, Król - Łatka, Nather - Ziajka, Cohen, Patejuk - Demjan.
Polecane
Ekstraklasa