Trener Jastrzębskiego Węgla nie boi się ZAKSY. "Osobny rozdział"

25.01.2013
Już jutro jastrzębscy siatkarze zmierzą się w półfinale Pucharu Polski z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle. - Nie możemy patrzeć na to, co miało miejsce w starciach ligowych - mówi Lorenzo Bernardi.
Jastrzębski Węgiel wywalczył Puchar Polski tylko raz, w 2010 roku. Co ciekawe, ówczesny skład finałowej czwórki, a nawet zestaw par półfinałowych był identyczny jak w tym roku. Czy można to traktować jako dobry omen? - Jest to tylko ciekawa historia, ale nie obowiązująca zasada - odpowiada Lorenzo Bernardi.

Tryumfator PP nie zapewnia już sobie przepustki do Ligi Mistrzów, więc jego ranga rozgrywek spadła. Włoski trener i jego gracze podkreślają jednak, że to wciąż ważny turniej. - Nie znam sportowca, który nie chciałby zdobyć jakiegoś trofeum. Puchar Polski ma swoją tradycję i rangę, to ważne rozgrywki - mówi Krzysztof Gierczyński.

Drużyny Jastrzębskiego Węgla i kędzierzyńskiej ZAKSY mierzyły się w tym sezonie dwukrotnie i za każdym razem lepsi byli siatkarze z Opolszczyzny. Czy przed półfinałowym starciem ten fakt ma duże znaczenie? - Nie możemy patrzeć na to, co miało miejsce w starciach ligowych. Każdy mecz ma swoją historię. Dwa tygodnie temu z nimi przegraliśmy, ale w sobotę mecz rozpocznie się od stanu 0:0. Będzie to osobny rozdział - uważa trener jastrzębian.


Jego zdaniem kluczowe znaczenie w sobotnim spotkaniu będzie miała zagrywka. - W tym elemencie musimy wywrzeć na nich presję. Jeśli Zagumny ma dograną piłkę do siatki, wówczas przeciwnicy mają problem. Fonteles, Gladyr, Wiśniewski, Rouzier stanowią wielką siłę w ataku - wskazuje.
źródło: plusliga.pl

Przeczytaj również