Trener "Górali": Trzeba zejść na ziemię i zapomnieć o autografach

20.03.2011
- Nie wyobrażam sobie, żeby ktoś z nas odpuszczał ligę - mówi Sławomir Cienciała, kapitan Podbeskidzia. - Twardo stąpamy po ziemi - dodaje Sebastian Ziajka. Skąd więc strata punktów?
Tego wielu się obawiało. Kilka dni po meczu z Wisłą Kraków, bielszczanie stracili punkty z trzecią od końca Termalicą Nieciecza. Czy to efekt zlekceważenia rywala? - Nie wyobrażam sobie, żeby ktoś odpuszczał ligę, kosztem dobrego występu w pucharze. Mecz z Wisłą siedział nam bardziej w nogach niż w głowach - twierdzi Cienciała. - Twardo stąpamy po ziemi, mecz z Wisłą to już dla nas odległa przeszłość. Byliśmy dobrze skoncentrowani - zarzeka się Sebastian Ziajka.

Inne zdanie na ten temat ma Robert Kasperczyk, szkoleniowiec "Górali". - To wszystko psychologia. Musimy zejść na ziemię, zapomnieć o wypowiedziach, szumie i autografach. Wrócić do szarej ligowej rzeczywistości. Nieciecza to nie jacyś frajerzy, mecze same się nie wygrają, a chłopcy chyba tak myśleli - podkreślał trener.

- Z Wisłą gra się inaczej niż z Termalicą. Tu trzeba kreatorów gry - tłumaczył szkoleniowiec. - Oba mecze bardzo się różniły. Krakowianie mieli przewagę, grali piłką, a my kontrowaliśmy, a tu trzeba było prowadzić grę. Nie da się tego porównać - wtórował Kasperczykowi Cienciała.

- W ostatnim czasie mamy wariackie tempo, chyba nie wszyscy to udźwignęli. Chyba nie do końca wypleniliśmy myśl o środowym sukcesie. Ciężko zapomnieć o tym co się działo w trakcie i po meczach z Wisłą, o tych lekceważących komentarzach, że to Wisła taka słaba, a nie Podbeskidzie mocne. Z Niecieczą zabrakło nam rzetelnej walki. Szkoda, że tak skończyliśmy tydzień. Dwa remisy i zupełnie inny ich odbiór - zakończył Kasperczyk.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również