Trener "Górali": Nie wierzę, że Podbeskidzia nie będzie w ekstraklasie

20.05.2011
- Zrobimy wszystko, by po najbliższych dwóch meczach u siebie jechać już do Kluczborka jako beniaminek ekstraklasy. Widzę, że chłopakom też zależy na czasie - mówi Robert Kasperczyk, trener Podbeskidzia.
Bielszczanie na pięć meczów przed końcem zajmują premiowane awansem drugie miejsce w lidze. W przedostatniej kolejce otrzymają jeszcze walkower za spotkanie z GKP Gorzów Wielkopolski. - Dlatego te mecze przed własną publicznością musimy zagrać bardzo dobrze, żeby ten dorobek punktowy dał nam komfort. Gdybyśmy po tych spotkaniach mieli sześć punktów przewagi nad Flotą Świnoujście to bylibyśmy pewni awansu, bo mamy lepszy bilans bezpośrednich spotkań - mówi szkoleniowiec. Aby tak się stało, bielszczanie muszą jednak pokonać Bogdankę Łęczna i Sandecję Nowy Sącz oraz liczyć na choć jedną stratę punktów zespołu znad morza.

W wypowiedziach piłkarzy i trenerów Podbeskidzia trudno doszukać się wątpliwości, czy awansują. Pytanie raczej kiedy to nastąpi. - Byłbym człowiekiem małej wiary, gdybym myślał, że będzie inaczej. Od spotkania trzeciej kolejki, wygranego 5-0 z Niecieczą, nie spadliśmy poniżej drugiego miejsca. Nie wiem, jaki kataklizm musiałby nastąpić, żebyśmy nie awansowali, choć to jest futbol i oczywiście wszystko jest w nim możliwe - twierdzi opiekun "Górali".

- Ja w to osobiście jednak nie wierzę. Widzę, jak chłopcy zareagowali po tym ciężkim meczu w Poznaniu. Im też zależy na czasie, chcą awans załatwić jak najszybciej. Wszystko teraz w naszych głowach, sercach, nogach. Przypieczętowanie tego awansu będzie tym piękniejsze, im piękniejszy będzie finisz. Nie zepsujmy tego, co zrobiliśmy w tych trudnych rozgrywkach. Przez myśl mi jednak nie przechodzi, ani moim zawodnikom, żeby Podbeskidzia Bielsko-Biała zabrakło w przyszłym sezonie w ekstraklasie - kończy z uśmiechem Robert Kasperczyk.
źródło: video-liga.pl/SportSlaski.pl

Przeczytaj również