Trener GKS-u Tychy podał się do dymisji. Prezes liczy na zmianę decyzji

07.03.2011
Niedzielna porażka GKS-u z Kupczykiem Kraków 1-7 oznacza praktycznie spadek tyskiej drużyny z ekstraklasy. - To ogromny wstyd. Moje możliwości wpłynięcia na drużynę chyba się wyczerpały - mówi Grzegorz Morkis.
Trener GKS-u po wysokiej porażce z Kupczykiem zakomunikował zawodnikom, że rezygnuje z funkcji szkoleniowca. - Porażka 1-7 na własnym parkiecie z bezpośrednim rywalem w walce o utrzymanie to ogromny wstyd. Przez cały tydzień przygotowywaliśmy się do tego meczu, analizowaliśmy grę rywala, ale zagraliśmy po prostu fatalnie. Nie wiem, dlaczego tak się stało. Moje możliwości wpłynięcia na drużynę chyba się wyczerpały, dlatego podjąłem decyzję o rezygnacji z funkcji trenera. Rzecz jasna, dalej będę działał w klubie, który założyłem i którym żyję od 16 lat, jako wiceprezes do spraw sportowych, ale za przygotowanie i prowadzenie piłkarzy będzie odpowiedzialny już ktoś inny - mówi w rozmowie z futsal-info.pl Grzegorz Morkis.

O takim rozwiązaniu nie chce słyszeć prezes klubu, Michał Miziura. - Decyzja o rezygnacji z funkcji trenera na pewno została podjęta pod wpływem silnych emocji. Liczę, że Grzegorz prześpi się z tym, ochłonie, przemyśli sprawę i wróci do drużyny. Absolutnie nie szukamy nowego szkoleniowca. Dzisiaj zespół ewidentnie nie wytrzymał presji, ale dalej jesteśmy w grze i głęboko wierzę w utrzymanie. Póki będziemy mieli chociaż matematycznie szanse na zachowanie ligowego bytu, nie złożymy broni. Musimy obronić ekstraklasę chociażby dla tych wspaniałych kibiców, którzy gorącym dopingiem wspierali nas do ostatnich sekund meczu z Kupczykiem - przekonuje sternik "Trójkolorowych".
źródło: futsal-info.pl

Przeczytaj również