Trener GKS-u: To była tylko mała bitwa. Wojny jeszcze nie przegraliśmy

16.02.2010
- Nie ma w naszych szeregach wielkiego ciśnienia - zapewnia Grzegorz Morkis, szkoleniowiec GKS-u Jachym Tychy, który w niedzielę przegrał aż 0-6 z TPH Polkowice.
Przed tygodniem GKS Jachym pokonał kandydata do mistrzostwa kraju, Rekord Bielsko-Biała. Trudno zatem wytłumaczyć ostatnią kolejkę w wykonaniu tyszan, bo podopieczni Grzegorza Morkisa zostali rozgromieni w Polkowicach przez miejscowy TPH. - Przeszliśmy obok tego meczu. To się już na pewno nie powtórzy - bije się w pierś bramkarz drużyny, Rafał Krzyśka.

W nieco bardziej optymistycznym tonie wypowiada się szkoleniowiec. - Chociaż nie ukrywam, że zarówno w stosunku do zawodników, jak również do samego siebie mogę mieć kilka zarzutów. Byliśmy fizycznie słabsi od przeciwnika. Chyba odbił się nam pojedynek z Rekordem, w którym każdy z piłkarzy zostawił na parkiecie mnóstwo zdrowia - przyznaje Morkis.

- Od początku na zbyt dużo pozwoliliśmy polkowiczanom. Do tego straciliśmy bardzo głupią bramkę i nie umieliśmy już odwrócić losów potyczki. Powinniśmy jednak szukać powodzenia w stałych elementach gry. Znamy swoją wartość, a przed nami jeszcze osiem - w tym jeden zaległy - meczów. Nie ma więc w naszych szeregach wielkiego ciśnienia - dodaje trener GKS-u Jachym. - Nie układa się nam ten sezon. Zachowujemy jednak spokój, bo to jedynie mała bitwa. Wojny - którą są całe rozgrywki - jeszcze nie przegraliśmy! - podkreśla Grzegorz Morkis.
autor: Krzysztof Dębowski

Przeczytaj również