Trener Cleareksu: Spróbujemy zakończyć wszystko w Chorzowie

01.04.2012
- Planem minimum było zwycięstwo w jednym meczu weekendowym i w czwartek awans do Final Four Pucharu Polski. 50% już wykonaliśmy - cieszył się Rafał Barszcz, trener Cleareksu Chorzów.
Chorzowianie dziś wygrali w Bielsku-Białej z Rekordem i wyrównali stan rywalizacji do trzech zwycięstw na 1-1. - Nie powiem, żeby wczoraj w szatni było miło i wesoło. Powiedzieliśmy sobie sporo mocnych słów. Pierwszy mecz przegraliśmy przez brak cierpliwości. Poszliśmy sobie na wymianę ciosów. Teraz powiedzieliśmy sobie, że nie kopiemy się z Rekordem. Mieliśmy stać i czekać, co w pierwszej połowie okazało się przyczyną naszego sukcesu. Graliśmy bardzo spokojnie, dwa razy przejęliśmy piłkę, dwa razy skontrowaliśmy, co dało nam prowadzenie 2-0 do przerwy - tłumaczył Barszcz.

Po przerwie chorzowianie musieli trochę "bronić Częstochowy"... - Rekord podrażniony tym, że przegrywa, zaczął grać bardziej agresywnie. Bardzo dobrze, że strzeliliśmy trzecią bramkę, bo to nas troszkę uspokoiło. Na pewno bohaterem meczu został jednak Paweł Pstrusiński. Raz, że w kilku sytuacjach miał szczęście, a dwa, że bronił po prostu rewelacyjnie. Natomiast w końcówce kontuzji doznał Mirosław Miozga. Szkoda, bo to pożyteczny zawodnik, ale poradziliśmy sobie - dodał trener 5-krotnych mistrzów Polski.

W grze Cleareksu imponowała dzisiaj defensywa, co szczególnie było widać w końcówce, gdy bielszczanie wycofali bramkarza. - Nasza gra czterech na pięciu i pięciu na czterech zawsze była problemem. Dlatego ostatnie dwa tygodnie poświęciliśmy praktycznie tylko na przygotowanie motoryczne i szlifowanie tego elementu. Dzisiaj to chyba zaprocentowało - cieszył się szkoleniowiec chorzowian.

Teraz rywalizacja ćwierćfinałowa przenosi się do Chorzowa. - Bardzo chcielibyśmy tam to wszystko zakończyć. Ale zobaczymy, jak będzie. Może się okazać, że przyjedziemy tu jeszcze raz na piąty mecz, który zadecyduje o wszystkim. To byłby thriller do samego końca. Teraz jednak najważniejsze, aby w czwartek awansować do Final Four. Będą trzy tygodnie przerwy, więc mamy czas na wyleczenie się i popracowanie nad kolejnymi elementami - kończy Rafał Barszcz.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również