Trener bramkarzy odszedł z Podbeskidzia. Ma kłopoty z prawem?!

13.03.2013
Jarosław M. pożegnał się w środę z bielskim klubem. Oficjalnym powodem odejścia trenera bramkarzy z Podbeskidzia są przyczyny osobiste. Powszechnie wiadomo jednak, że chodzi o co innego...
Jarosław M. pracę trenera w Podbeskidziu podjął w styczniu. Teraz wyszło na jaw, że przed pracodawcą ukrył swe kłopoty z organami ścigania. Pod koniec ub. roku Prokuratura Okręgowa w Częstochowie zakończyła ogromne śledztwo w sprawie działającej - głównie na Śląsku - mafii złomowej.

Okazało się, że na ławie oskarżonych w tej sprawie zasiądzie także były trener bramkarzy Podbeskidzia.  Potwierdził to rzecznik Prokuratury Okręgowej w Częstochowie Tomasz Ozimek. - Jarosław M. odgrywał w procederze nielegalnego handlu złomem niepoślednią rolę. Usłyszał trzy zarzuty: udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, zawłaszczenia 3,5 mln zł nienależnego podatku VAT i prania brudnych pieniędzy. Za te przestępstwa oskarżonemu grozi do 10 lat więzienia. Jarosław M. przyznał się do winy - mówi prok. Ozimek.

Klub zaprzecza, że w chwili zatrudniania trenera wiedział o jego kłopotach z prawem. - Władze klubu TS Podbeskidzie nie wiedziały o dotyczącym go postępowaniu prokuratorskim - zapewnia Sławomir Horowski, rzecznik prasowy TS Podbeskidzie Bielsko-Biała.

Bielski klub przekazał również oświadczenie Jarosława M: "W związku ze sprawą, którą zajmuje się częstochowska prokuratura, mając na uwadze dobro klubu TS Podbeskidzie oraz jego prezesa Wojciecha Boreckiego, z którym przez wiele lat współpracowałem, postanowiłem zrezygnować z dalszej pracy w tym klubie. Nie chcę bowiem, aby moje osobiste problemy mogły być wykorzystywane do szargania dobrego imienia klubu". - napisał trener.

Więcej na łamach portalu slask.sport.pl

Przeczytaj również