Transfery Podbeskidzia Bielsko-Biała. Trzy trafione, trzy niewypały...
15.12.2012
1. Damian Chmiel
Podbeskidzie miało go od czterech lat, jednak dopiero teraz, w wieku 25 lat dostał prawdziwą szansę. Najpierw był rzucany na wypożyczenia - do BKS-u Stali Bielsko-Biała i Pelikana Łowicz - później wrócił do Bielska, gdzie był rezerwowym. Po awansie do ekstraklasy trafił do GKS-u Katowice, którego był jednym z lepszych graczy. Po raz kolejny wrócił do Podbeskidzia i wreszcie odważnie na niego postawiono. Chmiel wygrał rywalizację na skrzydle z Piotrem Malinowskim, Mariuszem Sachą i Damianem Szczęsnym i stał się podstawowym zawodnikiem drużyny. Razem z Robertem Demjanem jest najlepszym strzelcem "Górali", a waleczności nikt nie może mu odmówić. Zresztą tego akurat nigdy nie mógł.
Bilans jesieni: 11 meczów - 4 gole.
2. Kamil Adamek
Chyba największe zaskoczenie w całej ekstraklasie. Dotychczas najwyżej grał w lidze okręgowej w Drzewiarzu Jasienica. Dostał szansę w ekstraklasie i znakomicie ją wykorzystał. W letnich sparingach odstawał od drużyny, ale jego prosta, nieskomplikowana gra zdała egzamin już w sezonie. Strzelił trzy gole, do których dołożył cztery asysty, zawsze wnosił do gry sporo ożywienia. Nie wiadomo do końca, jak i dlaczego, bo nie jest technicznym wirtuozem, ale piłka zawsze spada mu na głowę bądź na nogę. Ma instynkt snajpera.
Bilans jesieni: 11 meczów - 3 gole.
3. Fabian Pawela
Nie jest typem napastnika uwielbianym przez kibiców. Wysoki, niezbyt szybki, a jednak sprawdził się. Rzadko dostawał szansę w pierwszym składzie, lecz mimo to potrafił zaznaczyć swoją obecność. Ściągnięty z Czarnych Żagań zawodnik zdobył trzy bramki, zawsze walczył i grał do końca. Zdecydowanie jeden z najbardziej udanych transferów "Górali", zwłaszcza, że nikt niczego wielkiego się po nim nie spodziewał. Był raczej wśród kibiców symbolem letniego marazmu w Bielsku-Białej. Mówiło się, że klub ściąga "jakiegoś" Pawelę, z "jakiegoś" Żagania. Jak się okazało bardzo szybko, bo po 18 sekundach sezonu, było to krzywdzące.
Bilans jesieni: 11 meczów - 3 gole.
4. Ireneusz Jeleń
Wszyscy spodziewali się, że pociągnie Podbeskidzie do przodu, co się nie udało. Jeleń marnował seryjnie sytuacje sam na sam, nie wykorzystał rzutu karnego. Na kilometr było jednak widać, że jest Piłkarzem. Wachlarz możliwości ofensywnych bielszczan z nim bardzo się rozwinął. Już wiadomo, że na wiosnę go przy Rychlińskiego nie będzie. Mogą "Górale" żałować, bo po przepracowaniu okresu przygotowawczego mógłby znów zostać gwiazdą. Techniki ani szybkości nie zatracił...
Bilans jesieni: 7 meczów - 0 goli.
5. Michal Piter-Buczko
Ani drużyny wzmocnił, ani specjalnie nie osłabił. Wpasował się w jej poziom. Jest typowym "toporem". Rzeźnik, który lubuje się w ostrej grze. Popełnił jesienią kilka błędów, jak cała defensywa, jednak jej poziomu nie zaniżył. Przeciętny transfer.
Bilans jesieni: 14 meczów - 0 goli.
6. Damian Szczęsny
W sparingach zanosiło się na to, że będzie gwiazdą Podbeskidzia. Zrywny, przebojowy, szybki. Czego chcieć więcej od skrzydłowego w polskiej ekstraklasie? Okazało się jednak, że na ligę nie umiał przenieść swoich atutów. Trudno się jednak oprzeć wrażeniu, że nie dostał prawdziwej szansy. Nie bylibyśmy zdziwieni, gdyby zimą wrócił do GKS-u Tychy i na wiosnę błyszczał w I lidze. Bielszczanie powinni spróbować jeszcze na niego postawić.
Bilans jesieni: 6 meczów - 0 goli.
7. Dariusz Pietrasiak
Niepostrzeżenie z solidnego obrońcy stał się nieudacznikiem. Być może po przepracowaniu zimy, zrzuceniu zbędnych kilogramów i zrozumieniu z drużyną będzie wzmocnieniem dla Podbeskidzia. Póki co - nie jest. Zawalił kilka bramek, był "elektryczny". Sęk w tym, że jego bielska dieta raczej nie przysłuży się do szybkiego zrzucenia tkanki tłuszczowej. Stoper "Górali" stał się nawet symbolem dziwactw naszej ekstraklasy w wywiadzie udzielonym przez prof. Jana Chmurę, który mówił, że tylko w Polsce stoper z taką nadwagą może grać w najwyższej lidze...
Bilans jesieni: 7 meczów - 0 goli.
8. Mateusz Niechciał
Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie. W sparingach grał słabiutko, a jesienią nawet ani razu nie usiadł na ławce rezerwowych. Robert Kasperczyk konsekwentnie stawiał na Krzysztofa Króla, a Marcin Sasal, nawet gdy chciał zmienić lewego obrońcę, postanowił przekwalifikować Marka Sokołowskiego. Sasal nie pozostawia wątpliwości, mówiąc, że ma tylko jednego lewego obrońcę - Króla. Podbeskidzie ściągnęło z Sandecji Nowy Sącz zawodnika, który regularnie grał tylko w Młodej Ekstraklasie...
Bilans jesieni: 0 meczów, 0 goli.
Podbeskidzie miało go od czterech lat, jednak dopiero teraz, w wieku 25 lat dostał prawdziwą szansę. Najpierw był rzucany na wypożyczenia - do BKS-u Stali Bielsko-Biała i Pelikana Łowicz - później wrócił do Bielska, gdzie był rezerwowym. Po awansie do ekstraklasy trafił do GKS-u Katowice, którego był jednym z lepszych graczy. Po raz kolejny wrócił do Podbeskidzia i wreszcie odważnie na niego postawiono. Chmiel wygrał rywalizację na skrzydle z Piotrem Malinowskim, Mariuszem Sachą i Damianem Szczęsnym i stał się podstawowym zawodnikiem drużyny. Razem z Robertem Demjanem jest najlepszym strzelcem "Górali", a waleczności nikt nie może mu odmówić. Zresztą tego akurat nigdy nie mógł.
Bilans jesieni: 11 meczów - 4 gole.
2. Kamil Adamek
Chyba największe zaskoczenie w całej ekstraklasie. Dotychczas najwyżej grał w lidze okręgowej w Drzewiarzu Jasienica. Dostał szansę w ekstraklasie i znakomicie ją wykorzystał. W letnich sparingach odstawał od drużyny, ale jego prosta, nieskomplikowana gra zdała egzamin już w sezonie. Strzelił trzy gole, do których dołożył cztery asysty, zawsze wnosił do gry sporo ożywienia. Nie wiadomo do końca, jak i dlaczego, bo nie jest technicznym wirtuozem, ale piłka zawsze spada mu na głowę bądź na nogę. Ma instynkt snajpera.
Bilans jesieni: 11 meczów - 3 gole.
3. Fabian Pawela
Nie jest typem napastnika uwielbianym przez kibiców. Wysoki, niezbyt szybki, a jednak sprawdził się. Rzadko dostawał szansę w pierwszym składzie, lecz mimo to potrafił zaznaczyć swoją obecność. Ściągnięty z Czarnych Żagań zawodnik zdobył trzy bramki, zawsze walczył i grał do końca. Zdecydowanie jeden z najbardziej udanych transferów "Górali", zwłaszcza, że nikt niczego wielkiego się po nim nie spodziewał. Był raczej wśród kibiców symbolem letniego marazmu w Bielsku-Białej. Mówiło się, że klub ściąga "jakiegoś" Pawelę, z "jakiegoś" Żagania. Jak się okazało bardzo szybko, bo po 18 sekundach sezonu, było to krzywdzące.
Bilans jesieni: 11 meczów - 3 gole.
4. Ireneusz Jeleń
Wszyscy spodziewali się, że pociągnie Podbeskidzie do przodu, co się nie udało. Jeleń marnował seryjnie sytuacje sam na sam, nie wykorzystał rzutu karnego. Na kilometr było jednak widać, że jest Piłkarzem. Wachlarz możliwości ofensywnych bielszczan z nim bardzo się rozwinął. Już wiadomo, że na wiosnę go przy Rychlińskiego nie będzie. Mogą "Górale" żałować, bo po przepracowaniu okresu przygotowawczego mógłby znów zostać gwiazdą. Techniki ani szybkości nie zatracił...
Bilans jesieni: 7 meczów - 0 goli.
5. Michal Piter-Buczko
Ani drużyny wzmocnił, ani specjalnie nie osłabił. Wpasował się w jej poziom. Jest typowym "toporem". Rzeźnik, który lubuje się w ostrej grze. Popełnił jesienią kilka błędów, jak cała defensywa, jednak jej poziomu nie zaniżył. Przeciętny transfer.
Bilans jesieni: 14 meczów - 0 goli.
6. Damian Szczęsny
W sparingach zanosiło się na to, że będzie gwiazdą Podbeskidzia. Zrywny, przebojowy, szybki. Czego chcieć więcej od skrzydłowego w polskiej ekstraklasie? Okazało się jednak, że na ligę nie umiał przenieść swoich atutów. Trudno się jednak oprzeć wrażeniu, że nie dostał prawdziwej szansy. Nie bylibyśmy zdziwieni, gdyby zimą wrócił do GKS-u Tychy i na wiosnę błyszczał w I lidze. Bielszczanie powinni spróbować jeszcze na niego postawić.
Bilans jesieni: 6 meczów - 0 goli.
7. Dariusz Pietrasiak
Niepostrzeżenie z solidnego obrońcy stał się nieudacznikiem. Być może po przepracowaniu zimy, zrzuceniu zbędnych kilogramów i zrozumieniu z drużyną będzie wzmocnieniem dla Podbeskidzia. Póki co - nie jest. Zawalił kilka bramek, był "elektryczny". Sęk w tym, że jego bielska dieta raczej nie przysłuży się do szybkiego zrzucenia tkanki tłuszczowej. Stoper "Górali" stał się nawet symbolem dziwactw naszej ekstraklasy w wywiadzie udzielonym przez prof. Jana Chmurę, który mówił, że tylko w Polsce stoper z taką nadwagą może grać w najwyższej lidze...
Bilans jesieni: 7 meczów - 0 goli.
8. Mateusz Niechciał
Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie. W sparingach grał słabiutko, a jesienią nawet ani razu nie usiadł na ławce rezerwowych. Robert Kasperczyk konsekwentnie stawiał na Krzysztofa Króla, a Marcin Sasal, nawet gdy chciał zmienić lewego obrońcę, postanowił przekwalifikować Marka Sokołowskiego. Sasal nie pozostawia wątpliwości, mówiąc, że ma tylko jednego lewego obrońcę - Króla. Podbeskidzie ściągnęło z Sandecji Nowy Sącz zawodnika, który regularnie grał tylko w Młodej Ekstraklasie...
Bilans jesieni: 0 meczów, 0 goli.
Polecane
Ekstraklasa