Tomasz Król: Z Zabrzega do Crystal Palace
31.07.2016
Jesteś koordynatorem treningu bramkarskiego w Crystal Palace. Jak trafiłeś do Anglii, potem tego klubu?
Tomasz Król: W Londynie mieszkam od pięciu lat. Nie powiem, że była to łatwa i przyjemna droga, aby w pewnym momencie móc pracować dla akademii z Premier League. Przyjechałem tutaj żeby grać w piłkę, ale po kilku testach w rożnych klubach od League 2 do Ryman South Division uznałem, że fizycznie jestem nieprzygotowany do gry w Anglii. W końcu zahaczyłem się w FC Horsham [6 poziom ligowy - red.] i tam rozegrałem pół sezonu, ale po zmianie trenera mi podziękowano. Bardzo ciężko było przestawić się na angielski, siłowy futbol. Zacząłem w międzyczasie robić papiery trenerskie w angielskiej federacji, pomagałem w polskim klubie London Eagles FC, pracowałem z dziećmi w rożnym wieku. Następnie podpatrywałem jak szkolą bramkarzy w akademii AFC Wimbledon. Pewnego razu poznałem na konferencji organizowanej przez angielski związek trenera bramkarzy akademii Crystal Palace, który zaprosił mnie do współpracy. Przez pierwsze dwa lata pracowałem za darmo, był to typowy staż. Na początku tylko oglądałem zajęcia, następnie przeprowadzałem rozgrzewki. Później dostawałem kilku chłopaków, trenowałem z nim w grupie. Zadomowiłem się w Crystal Palace, właśnie zaczynam czwarty rok pracy w klubie.
Przygodę z piłką rozpoczynałeś Sokole Zabrzeg, potem byłeś uczniem SMS Bielsko-Biała. Jak wspominasz tamten okres?
Pochodzę z Zabrzega, wiec moje pierwsze kroki stawiałem jako 6-latek w Sokole. Po ukończeniu gimnazjum miałem możliwość gry dla Gwarka Zabrze lub bielskiego SMS-u. Wybrałem drugą opcję ze względu na bliskość domu i mniejsze koszty. To był świetny okres w moim życiu, poznałem wielu kolegów, z którymi mam kontakt, trenowałem pod okiem bardzo dobrych trenerów, miałem wyrozumiałą kadrę pedagogiczna, która wiedziała, że ciężko jest nam się skupić na nauce po ciężkich treningach z samego rana.
Karierę zakończyłeś szybko. Dlaczego? Karierę, czy przygodę z piłką?
Kariery niestety nie zrobiłem, a marzyłem o tym. Mimo wszystko przygodę z piłką będą wspominał bardzo dobrze. Jako młody chłopak miałem wysokie ambicje. Gdy teraz patrzę wstecz to jestem świadom tego, że dużo mi brakowało, żeby przeskoczyć pewien poziom. Nie ukrywam, że również problemy z nerwami kulszowymi wykluczyły mnie z profesjonalnego grania. Kilka razy w roku muszę odwiedzać specjalistów, aby zminimalizować ból. Fizycznie czuje się bardzo dobrze i z chęcią wróciłbym do bramki, ale z drugiej strony praca z młodymi bramkarzami sprawia mi wiele radości.
Byłeś w tym miesiącu Tychach, uczestniczyłem w obozie bramkarskim. Dostrzegłeś jakieś różnice w szkoleniu golkiperów w Anglii i Polsce?
W każdym kraju podejście do bramkarzy jest inne. Zwracamy uwagą w pewnych etapach szkolenia na inne elementy, dlatego widać różnice. Ogólnie temat ujmując, ciężko porównać chłopaków z obozu w Tychach z chłopakami, z którymi pracuję na co dzień w Crystal Palace, ponieważ u nas selekcja jest na bardzo wysokim poziomie. Nie ma przypadku, nie ma miejsca dla zawodnika, którym może będzie dobry za pięć lat. Każdy zawodnik musi być lepszy technicznie, taktycznie i fizycznie od tysiąca innych czekających na swoją szansę. Ważny jest także aspekt psychologiczny. Jeśli chodzi o chłopaków z Polski, których widziałem na obozie, to widać u nich dobre przygotowanie techniczne i z tego zawsze słynęliśmy. Brakuje jednak detali, o których większość z nich nie słyszała. Starałem się podczas tygodniowego obozu im to przekazać. Pod względem przygotowania fizycznego również można było zauważyć pewne braki, ale chłopcy bardzo ciężko pracowali i po każdym treningu chcieli zostawać ze mną i dodatkowo pracować nad poprawą stabilizacji oraz siły.
„Polska szkoła bramkarska” – często używa się takiego sformułowania. Twoim zdaniem takie sformułowanie jest uzasadnione?
Często ten temat podejmuje się w środowisku trenerów bramkarzy. Ja uważam, że nie ma czegoś takiego, ponieważ nie ma odgórnego i zorganizowanego systemu szkolenia bramkarzy w Polsce. Każdy trener bramkarzy bazuje na własnym doświadczeniu, konferencjach, wyjazdach zagranicznych i innych materiałach. Mam nadzieję, że wkrótce to się zmieni, bo jako nieliczni możemy pochwalić się kursem UEFA A Goalkeeping. Dzięki temu będziemy mieć kilku wykwalifikowanych edukatorów mogących szkolić młodych trenerów pracujących w mniejszych ośrodkach czy akademiach. Moim zdaniem PZPN powinien wprowadzić także specjalne kursy dla trenerów bramkarzy, teraz jako jedyni jesteśmy przez piłkarską centralę pomijani.
Tomasz Król: W Londynie mieszkam od pięciu lat. Nie powiem, że była to łatwa i przyjemna droga, aby w pewnym momencie móc pracować dla akademii z Premier League. Przyjechałem tutaj żeby grać w piłkę, ale po kilku testach w rożnych klubach od League 2 do Ryman South Division uznałem, że fizycznie jestem nieprzygotowany do gry w Anglii. W końcu zahaczyłem się w FC Horsham [6 poziom ligowy - red.] i tam rozegrałem pół sezonu, ale po zmianie trenera mi podziękowano. Bardzo ciężko było przestawić się na angielski, siłowy futbol. Zacząłem w międzyczasie robić papiery trenerskie w angielskiej federacji, pomagałem w polskim klubie London Eagles FC, pracowałem z dziećmi w rożnym wieku. Następnie podpatrywałem jak szkolą bramkarzy w akademii AFC Wimbledon. Pewnego razu poznałem na konferencji organizowanej przez angielski związek trenera bramkarzy akademii Crystal Palace, który zaprosił mnie do współpracy. Przez pierwsze dwa lata pracowałem za darmo, był to typowy staż. Na początku tylko oglądałem zajęcia, następnie przeprowadzałem rozgrzewki. Później dostawałem kilku chłopaków, trenowałem z nim w grupie. Zadomowiłem się w Crystal Palace, właśnie zaczynam czwarty rok pracy w klubie.
Przygodę z piłką rozpoczynałeś Sokole Zabrzeg, potem byłeś uczniem SMS Bielsko-Biała. Jak wspominasz tamten okres?
Pochodzę z Zabrzega, wiec moje pierwsze kroki stawiałem jako 6-latek w Sokole. Po ukończeniu gimnazjum miałem możliwość gry dla Gwarka Zabrze lub bielskiego SMS-u. Wybrałem drugą opcję ze względu na bliskość domu i mniejsze koszty. To był świetny okres w moim życiu, poznałem wielu kolegów, z którymi mam kontakt, trenowałem pod okiem bardzo dobrych trenerów, miałem wyrozumiałą kadrę pedagogiczna, która wiedziała, że ciężko jest nam się skupić na nauce po ciężkich treningach z samego rana.
Karierę zakończyłeś szybko. Dlaczego? Karierę, czy przygodę z piłką?
Kariery niestety nie zrobiłem, a marzyłem o tym. Mimo wszystko przygodę z piłką będą wspominał bardzo dobrze. Jako młody chłopak miałem wysokie ambicje. Gdy teraz patrzę wstecz to jestem świadom tego, że dużo mi brakowało, żeby przeskoczyć pewien poziom. Nie ukrywam, że również problemy z nerwami kulszowymi wykluczyły mnie z profesjonalnego grania. Kilka razy w roku muszę odwiedzać specjalistów, aby zminimalizować ból. Fizycznie czuje się bardzo dobrze i z chęcią wróciłbym do bramki, ale z drugiej strony praca z młodymi bramkarzami sprawia mi wiele radości.
Byłeś w tym miesiącu Tychach, uczestniczyłem w obozie bramkarskim. Dostrzegłeś jakieś różnice w szkoleniu golkiperów w Anglii i Polsce?
W każdym kraju podejście do bramkarzy jest inne. Zwracamy uwagą w pewnych etapach szkolenia na inne elementy, dlatego widać różnice. Ogólnie temat ujmując, ciężko porównać chłopaków z obozu w Tychach z chłopakami, z którymi pracuję na co dzień w Crystal Palace, ponieważ u nas selekcja jest na bardzo wysokim poziomie. Nie ma przypadku, nie ma miejsca dla zawodnika, którym może będzie dobry za pięć lat. Każdy zawodnik musi być lepszy technicznie, taktycznie i fizycznie od tysiąca innych czekających na swoją szansę. Ważny jest także aspekt psychologiczny. Jeśli chodzi o chłopaków z Polski, których widziałem na obozie, to widać u nich dobre przygotowanie techniczne i z tego zawsze słynęliśmy. Brakuje jednak detali, o których większość z nich nie słyszała. Starałem się podczas tygodniowego obozu im to przekazać. Pod względem przygotowania fizycznego również można było zauważyć pewne braki, ale chłopcy bardzo ciężko pracowali i po każdym treningu chcieli zostawać ze mną i dodatkowo pracować nad poprawą stabilizacji oraz siły.
„Polska szkoła bramkarska” – często używa się takiego sformułowania. Twoim zdaniem takie sformułowanie jest uzasadnione?
Często ten temat podejmuje się w środowisku trenerów bramkarzy. Ja uważam, że nie ma czegoś takiego, ponieważ nie ma odgórnego i zorganizowanego systemu szkolenia bramkarzy w Polsce. Każdy trener bramkarzy bazuje na własnym doświadczeniu, konferencjach, wyjazdach zagranicznych i innych materiałach. Mam nadzieję, że wkrótce to się zmieni, bo jako nieliczni możemy pochwalić się kursem UEFA A Goalkeeping. Dzięki temu będziemy mieć kilku wykwalifikowanych edukatorów mogących szkolić młodych trenerów pracujących w mniejszych ośrodkach czy akademiach. Moim zdaniem PZPN powinien wprowadzić także specjalne kursy dla trenerów bramkarzy, teraz jako jedyni jesteśmy przez piłkarską centralę pomijani.
Polecane
Młodzież