Tomasz Górkiewicz: Po cichu liczyliśmy na trzy punkty

22.11.2011
Tomasz Górkiewicz, boczny obrońca Podbeskidzia Bielsko-Biała, stał się specjalistą od meczów z "potęgami" naszej ligi. Trener wystawia go wtedy najczęściej i... się nie zawodzi.
Ta prawidłowość narodziła się wiosną tego roku, gdy Górkiewicz strzelił gola dającego awans do półfinału Pucharu Polski w meczu z Wisłą Kraków. Miesiąc później wystąpił w obu starciach z Lechem Poznań i również spisał się dobrze, choć tym razem bramki nie strzelił. Jego pierwszy występ w tym sezonie to potyczka z Legią w Warszawie i otwierające trafienie. Później "Górek" zagrał jeszcze z Ruchem Chorzów, jednak spisał się przeciętnie i wylądował na ławie. Siedział na niej... do starć z Wisłą Kraków i Śląskiem Wrocław. Tydzień temu na Górniku Zabrze nie wystąpił, a teraz znów Robert Kasperczyk dał mu zagrać z Lechem. To chyba nie przypadek...

- Tak się akurat złożyło - skromnie rozpoczyna 26-latek - że trener wystawia mnie akurat w tych meczach. Mogę się z tego tylko cieszyć. Oczywiście, chciałbym grać zawsze, ale nie przeszkadza mi to, że pojawiam się w spotkaniach z zespołami z najwyższej półki - uśmiecha się obrońca.

W pełni zadowolony po starciu z "Kolejorzem" jednak nie był. - Na pewno jest niedosyt, bo po cichu liczyliśmy przed meczem na trzy punkty, choć zdawaliśmy sobie sprawę, że Lech tu przyjedzie i będzie atakował. Utrzymywaliśmy się przy piłce, mieliśmy swoje sytuacje, ale nie wykorzystywaliśmy ich. Zwłaszcza dobra była okazja Sebastiana Ziajki. Mógł się położyć, byłby karny, przynajmniej tak mi się wydaje, z mojej perspektywy. Musimy się jednak cieszyć z punktu z tym przeciwnikiem. Każdą zdobycz trzeba szanować - kończy Tomasz Górkiewicz.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również