Thriller przy Edukacji!
25.08.2017
Po porażce w Olsztynie trener Szatałow zdecydował się na zmianę ustawienia swojego zespołu. Dziś tyszanie wybiegli na murawę z trójką środkowych obrońców. Trener Adam Nocoń desygnował do gry dokładnie taką sama jedenastkę jak w spotkaniu z Ruchem.
Tyszanie podobnie jak w meczu z Bytovią rozpoczęli spotkanie od mocnego ataku, co znów przyniosło efekt w postaci gola zdobytego na początku meczu. W 4 minucie z rzutu rożnego dośrodkowywał Ćwielong, a w polu karnym dobrze znalazł się Fidziukiewicz i głową skierował piłkę do siatki. po zdobytej bramce tyszanie cofnęli się i czekali na to co zaproponuje Podbeskidzie. Zbyt wiele goście nie mieli do zaoferowania, poza jednym strzałem Sierpiny nie zagrozili bramce Dobrolińskiego. Gdy wydawało się, że na przerwę tyszanie zejdą z jednobramkowym prowadzeniem, akcję prawą strona przeprowadził Moskwik, który spod końcowej linii dośrodkował na piąty metr do Ilieva, a ten głową uderzył tuż przy słupku. Dobroliński złapał piłkę, ale za linią bramkową i arbiter bez zawahania wskazał na środek boiska.
Drugą połowę gospodarze starali się rozpocząć podobnie jak pierwszą, ale tym razem Górale byli na to przygotowani i nie dali się zaskoczyć. W 59 minucie tyszanie domagali się rzutu karnego. Po dośrodkowaniu w pole karne piłkę ręką zagrał Moskwik, ale gwizdek sędziego milczał. Trzy minuty później na indywidualną akcję środkiem zdecydował się Iliev, który nie atakowany przez nikogo przebiegł z piłką kilkadziesiąt metrów i posłał prostopadłą piłkę do Tomczyka, a ten w sytuacji sam na sam nie miał problemów z pokonaniem bramkarza GKS-u. Tyszanie natychmiast rzucili się na rywala, już kilkanaście sekund po wznowieniu gry na strzał z 30 metrów zdecydował się Matusiak, ale piłka zatrzymała się na słupku. W 69 minucie meczu piłkarze Jurija Szatałowa mieli rzut wolny w odległości ok 25 metrów od bramki, ale w tej sytuacji gola zdobyło...Podbeskidzie. Łuszkiewicz udrzył w mur, a piłka spadła pod nogi Tomczaka, który pognał w kierunku bramki. Napastnik Podbeskidzia wpadł w pole karne i chciał zagrać do wbiegającego Sobczaka, ale ubiegł go...Łuszkiewicz, który skierował piłkę do własnej bramki. Pomimo utraty trzeciego gola, tyszanie nie poddali się i nadal starali się odrócić losy spotkania. W 78 minucie groźny, płaski strzał tuż przy słupku oddał Radzewicz, ale świetną interwencją Fabisiak. W 84 minucie udało się zdobyć kontaktowego gola. Ćwielong dosrodkował z rzutu wolnego, a efektownym szczupakiem piłkę do bramki skierował Bogusławski. Gospodarze w końcowych minutach rzucali już rozpaczliwe piłki w pole karne gości i po jednym z takich zagrań faulowany był przed polem karnym Tanżyna, sędzie nieco pospieszył się z gwizdkiem, bo piłka spadła do Radzewicza, który popisał się pieknym strzałem pod poprzeczkę, ale arbiter nie uznał trafienia dyktując rzut wolny. Zawodnicy GKS-u mieli o tę sytuację sporo pretensji. Do ustawionej na 18 metrze piłki podszedł Ćwielong, który trafił idealnie przy prawym słupku Fabisiaki i doprowadził do wyrównania. W doliczonym czasie gry ponownie na prowadzenie mogli wyjśc piłkarze Adama Noconia, ale Sierpina trafił w słupek.
GKS Tychy - Podbeskidzie 3:3 (1:1)
1:0 Fidziukiewicz, 4 min. (głową)
1:1 Iliev, 45 min.
1:2 Tomczak, 63 min.
1:3 Łuszkiewicz, 69 min. (sam.)
2:3 Bogusławski, 84 min.
3:3 Ćwielong, 90 min.
GKS: Dobroliński - Mańka, Biernat (62' Radzewicz), Tanżyna, Bogusławski, Abramowicz - Matusiak, Łuszkiewicz - Błanik (65' Kaczmarczyk), Ćwielong - Fidziukiewicz (56' Zapolnik)
Podbeskidzie: Fabisiak - Oleksy, Wiktorski, Malec, Moskwik - Sobczak (70' Podgórski), Hanzel, Rakowski, Iliev(93' Magiera), Sierpina - Tomczyk (80' Kozak)
Żółte kartki: Zapolnik, Matusiak - Wiktorski
Sędzia: Piotr Urban (Warszawa)
Tyszanie podobnie jak w meczu z Bytovią rozpoczęli spotkanie od mocnego ataku, co znów przyniosło efekt w postaci gola zdobytego na początku meczu. W 4 minucie z rzutu rożnego dośrodkowywał Ćwielong, a w polu karnym dobrze znalazł się Fidziukiewicz i głową skierował piłkę do siatki. po zdobytej bramce tyszanie cofnęli się i czekali na to co zaproponuje Podbeskidzie. Zbyt wiele goście nie mieli do zaoferowania, poza jednym strzałem Sierpiny nie zagrozili bramce Dobrolińskiego. Gdy wydawało się, że na przerwę tyszanie zejdą z jednobramkowym prowadzeniem, akcję prawą strona przeprowadził Moskwik, który spod końcowej linii dośrodkował na piąty metr do Ilieva, a ten głową uderzył tuż przy słupku. Dobroliński złapał piłkę, ale za linią bramkową i arbiter bez zawahania wskazał na środek boiska.
Drugą połowę gospodarze starali się rozpocząć podobnie jak pierwszą, ale tym razem Górale byli na to przygotowani i nie dali się zaskoczyć. W 59 minucie tyszanie domagali się rzutu karnego. Po dośrodkowaniu w pole karne piłkę ręką zagrał Moskwik, ale gwizdek sędziego milczał. Trzy minuty później na indywidualną akcję środkiem zdecydował się Iliev, który nie atakowany przez nikogo przebiegł z piłką kilkadziesiąt metrów i posłał prostopadłą piłkę do Tomczyka, a ten w sytuacji sam na sam nie miał problemów z pokonaniem bramkarza GKS-u. Tyszanie natychmiast rzucili się na rywala, już kilkanaście sekund po wznowieniu gry na strzał z 30 metrów zdecydował się Matusiak, ale piłka zatrzymała się na słupku. W 69 minucie meczu piłkarze Jurija Szatałowa mieli rzut wolny w odległości ok 25 metrów od bramki, ale w tej sytuacji gola zdobyło...Podbeskidzie. Łuszkiewicz udrzył w mur, a piłka spadła pod nogi Tomczaka, który pognał w kierunku bramki. Napastnik Podbeskidzia wpadł w pole karne i chciał zagrać do wbiegającego Sobczaka, ale ubiegł go...Łuszkiewicz, który skierował piłkę do własnej bramki. Pomimo utraty trzeciego gola, tyszanie nie poddali się i nadal starali się odrócić losy spotkania. W 78 minucie groźny, płaski strzał tuż przy słupku oddał Radzewicz, ale świetną interwencją Fabisiak. W 84 minucie udało się zdobyć kontaktowego gola. Ćwielong dosrodkował z rzutu wolnego, a efektownym szczupakiem piłkę do bramki skierował Bogusławski. Gospodarze w końcowych minutach rzucali już rozpaczliwe piłki w pole karne gości i po jednym z takich zagrań faulowany był przed polem karnym Tanżyna, sędzie nieco pospieszył się z gwizdkiem, bo piłka spadła do Radzewicza, który popisał się pieknym strzałem pod poprzeczkę, ale arbiter nie uznał trafienia dyktując rzut wolny. Zawodnicy GKS-u mieli o tę sytuację sporo pretensji. Do ustawionej na 18 metrze piłki podszedł Ćwielong, który trafił idealnie przy prawym słupku Fabisiaki i doprowadził do wyrównania. W doliczonym czasie gry ponownie na prowadzenie mogli wyjśc piłkarze Adama Noconia, ale Sierpina trafił w słupek.
GKS Tychy - Podbeskidzie 3:3 (1:1)
1:0 Fidziukiewicz, 4 min. (głową)
1:1 Iliev, 45 min.
1:2 Tomczak, 63 min.
1:3 Łuszkiewicz, 69 min. (sam.)
2:3 Bogusławski, 84 min.
3:3 Ćwielong, 90 min.
GKS: Dobroliński - Mańka, Biernat (62' Radzewicz), Tanżyna, Bogusławski, Abramowicz - Matusiak, Łuszkiewicz - Błanik (65' Kaczmarczyk), Ćwielong - Fidziukiewicz (56' Zapolnik)
Podbeskidzie: Fabisiak - Oleksy, Wiktorski, Malec, Moskwik - Sobczak (70' Podgórski), Hanzel, Rakowski, Iliev(93' Magiera), Sierpina - Tomczyk (80' Kozak)
Żółte kartki: Zapolnik, Matusiak - Wiktorski
Sędzia: Piotr Urban (Warszawa)
Polecane
I liga