Te same błędy - czy liga, czy sparing

02.09.2017
W sobotnie przedpołudnie na Stadionie Miejskim zmierzyły się drużyny, które 8 dni temu rywalizowały się ze sobą na szczeblu ligowym. GKS Tychy pokonał Podbeskidzie Bielsko-Biała 2:1, strzelając obie bramki po znienawidzonych przez "górali" stałych fragmentach. 
TS Podbeskidzie
Niecały tydzień po rozegraniu meczu ligowego, Podbeskidzie dostąpiło możliwości rewanżu na GKS-ie Tychy, który napsuł sporo krwi "góralom" w miniony piątek. Spotkanie to odbyło się jednak tylko dlatego, że ligowe mecze obu drużyn zostały odwołane z powodu powołań zawodników Podbeskidzia i Ruchu Chorzów (rywala tyszan) na zgrupowania reprezentacji narodowych. 

Choć "górale" musieli sobie radzić bez duetu napastników Sabala-Tomczyk, jako pierwsi objęli prowadzenie za sprawą Adriana Rakowskiego. Środkowy pomocnik miał sporo miejsca przed polem karnym GKS-u, dzięki czemu mógł oddać mierzony strzał w długi róg. Dobroliński w tej sytuacji nie miał nic do powiedzenia i Podbeskidzie objęło zasłużone prowadzenie. Tyszanie, tak jak w meczu w piątek, pokazali jednak wolę walki i dość szybko wyrównali stan rywalizacji. 8 minut po bramce Rakowskiego, Łukasz Hanzel sfaulował w polu karnym Kamila Zapolnika, a do piłki ustawionej na 11 metrze podszedł Piotr Ćwielong. Były reprezentant Polski pewnie wykorzystał jedenastkę, zupełnie myląc interweniującego bramkarza Podbeskidzia. Choć zarówno bielszczanie jak i piłkarze GKS-u często wymieniali piłkę na jeden kontakt i walczyli o każdy milimetr boiska, nie ruszyli jednak za ciosem i do końca pierwszej połowy nie stworzyli już żadnej groźnej okazji bramkowej.

Drugą część, na którą oba zespoły wyszły już w znacznie innych ustawieniach, rozpoczęła się lepiej dla piłkarzy trenera Szatałowa. Groźny strzał zza pola karnego oddał wprowadzony w 46. minucie Szumilas, ale znakomicie w bramce spisał się Rafał Leszczyński. Golkiper "górali" nie był w stanie jednak wybronić strzału Daniela Tanżyny, który najwyżej wyskoczył do piłki, zaadresowanej z rzutu rożnego, i ustalił wynik meczu na 2:1 dla GKS-u. Podbeskidzie nie potrafiło już przeciwstawić się naporowi tyszan, szukając jedynie swoich szans po kontratakach. Tym samym podopiecznym trenera Noconia nie udało się zrewanżować GKS-owi za ostatni mecz ligowy, udowadniając przy okazji, że ich największa bolączka nie została jeszcze zneutralizowana. 

Podbeskidzie Bielsko-Biała - GKS Tychy 1:2 (1:1)

1:0 - Adrian Rakowski - 10'
1:1 - Piotr Ćwielong (k.) - 19'
1:2 - Daniel Tanżyna - 57'

Podbeskidzie: Fabisiak - Jaroch (46' Sierczyński), Wiktorski (46' Kujawa), Malec, Oleksy (46' Magiera) - Kozak, Hanzel (46' Zgarda), Rakowski (46' Szymański), Iliev (46' Podgórski), Sierpina (46' Gutowski) - Sobczak

GKS: Dobroliński - Mańka (75' Pańkowski), Biernat (46' Tanżyna), Szywacz (46' Bogusławski), Abramowicz (69' Szywacz) - Kaczmarczyk (69' K. Piątek), Łuszkiewicz (46' Szumilas), Matusiak (63' Gancarczyk), Ćwielong (63' J. Piątek), Radzewicz (46' Blanik) - Zapolnik (46' Fidziukiewicz)

Sędzia: Tomasz Wajda (Żywiec)


źródło: własne/tspodbeskidzie.pl
autor: Piotr Porębski

Przeczytaj również