"Takie błędy nie mogą się zdarzać tym, którzy chcą zawodowo grać w piłkę"

28.08.2011
- Te błędy indywidualne, które popełniliśmy, nie mogą się zdarzać na żadnym poziomie. Można je łatwo skorygować, ale trzeba chcieć się cały czas uczyć - mówi Bartłomiej Konieczny.
Do środkowego obrońcy Podbeskidzia ciężko się "przyczepić" po meczu z Koroną Kielce. W obronie nie grał źle, a z przodu zdobył jeszcze gola na 1-2. Po spotkaniu nie zostawił jednak suchej nitki na sobie i swoich kolegach. - Te bramki - podobnie jak w Bełchatowie - są bardzo proste i można te błędy łatwo skorygować. Trzeba tylko chcieć cały czas się uczyć - powiedział.

Rozczarowany był również Maciej Rogalski. - Wszyscy nastawiali się, że teraz musi być wreszcie zwycięstwo. Z przebiegu meczu szanowalibyśmy jednak jeden punkt. Nawet tego nie udało się zdobyć... - rozkładał ręce pomocnik "Górali". - Czego nam zabrakło? Jednej bramki. Zadowolony z siebie być nie mogę, bo, mimo mojego gola, przegraliśmy. Mam nadzieję, że w najbliższym meczu uda się wreszcie zdobyć zwycięstwo - dodał Robert Demjan.

- Jak zaczęło już nam coś wychodzić w drugiej połowie, to straciliśmy głupią bramkę. To nas podłamało. Trzeba o tym zapomnieć i liczyć, że wygramy w kolejnym spotkaniu - wyraził nadzieję Sylwester Patejuk. Co zrozumiałe, w zdecydowanie lepszych nastrojach byli kielczanie. - Cieszy mnie wynik, ale nie nasza gra. Szkoda, że po meczu z Wisłą Kraków zremisowanym 0-0, nie udało mi się zachować czystego konta - mówił bramkarz Zbigniew Małkowski.

Z kolei Krzysztof Kiercz, środkowy obrońca, był jednym z najszczęśliwszych ludzi na stadionie. - Powoli zaczynam się czuć pełnoprawnym członkiem drużyny. Strzeliłem pierwszego gola. Nie przygotowywałem żadnej cieszynki, choć przed meczem pojawiła się myśl, że to może być ten moment, na zdobycie premierowego trafienia - cieszył się piłkarz. Zawodnik odniósł się też do kontrowersyjnej sytuacji, w której sędzia podyktował rzut karny dla Korony. - Sędzia był bliżej, ja obserwowałem to z daleka, ale wydaje mi się, że jakiś kontakt tam był. Maciek Korzym by nie symulował... - zakończył.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również