TAK TO WIDZĘ: Spacer po linie
23.04.2015
Przez ostatnie trzy sezony sukcesem dla bielszczan był sam fakt utrzymania się w ekstraklasie; tak samo jak wielkim osiągnięciem były remisy z Wisłą Kraków. Teraz ten margines zadowolenia przesunął się nieco wyżej. Granie w grupie spadkowej i walka o sam byt nikogo nie satysfakcjonuje; podobnie zresztą jak remis z zespołem „Białej Gwiazdy”; niektórzy zaczynają już nawet wypominać, że styl gry jest nie taki, że piłka częściej jest w powietrzu niż na ziemi. Dla różnorodności ekstraklasy uważam, że to dobrze, że mamy takie Podbeskidzie, które - jak przystało na „Górali” - gra agresywną, twardą i fizyczną piłkę. Zastanawia mnie jednak, co myślą w takiej sytuacji Ci, którzy zarządzają klubem.
Z jednej strony Podbeskidzie jest przecież blisko historycznego, bo najwyższego miejsca w polskiej ekstraklasie. Oprócz tego, drużyna po raz pierwszy dotarła do półfinału Pucharu Polski. Z drugiej strony, trener Ojrzyński jest niepewny swojej przyszłości. Do dziś nie przedłużono z nim kontraktu. A szkoda, bo to idealny moment. Wzmocniłoby to pozycję, pewność i szacunek do trenera w klubie. Pokazałoby wszystkim dookoła i wewnątrz klubu: „Tak, to jest ta skała, na której budujemy nasz klub”.
Niestety słaba pozycja trenerów w klubach wynika z wielu czynników. Jednym z nich jest brak wizjonerstwa i strategii ze strony zarządzających. Umiejętności oszacowania, kogo tak naprawdę zatrudniam w klubie, jakie ten człowiek ma kompetencje, co może osiągnąć w przyszłości, jak jego wizja współgra z naszym sposobem myślenia etc. U nas w standardzie trener od samego początku stawia „głowę pod topór” i tylko kwestią czasu jest, kiedy głowa poleci. Niestety podział ekstraklasy na grupy tylko skrócił czas egzekucji. Po chwili przychodzi nowy trener i zaczyna się układanie cegieł od nowa. W efekcie, dom nigdy nie jest ukończony. Bo każdy nowy trener ma swoją – co naturalne – filozofię pracy.
Pamiętam, jak Borussia Dortmund zatrudniła Jurgena Kloppa. W momencie, kiedy tej drużynie nie szło, kiedy jeszcze nie osiągała wielkich sukcesów, a niemiecki szkoleniowiec wyglądał jak wspominany linoskoczek, wówczas zarząd przedłużył z nim kontrakt oświadczając, że to jest ten człowiek, który ma być wizytówką tego klubu. Dla wielu to był szok! Dziś wiemy, że 7-letnia przygoda Kloppa i Borussi się kończy. Klop odchodzi, ale trofea dwóch mistrzostw Niemiec, dwóch superpucharów i pucharu tego kraju zostają w klubie na zawsze. Wizjonerstwo ludzi w Dortmundzie zostało nagrodzone.
Z jednej strony Podbeskidzie jest przecież blisko historycznego, bo najwyższego miejsca w polskiej ekstraklasie. Oprócz tego, drużyna po raz pierwszy dotarła do półfinału Pucharu Polski. Z drugiej strony, trener Ojrzyński jest niepewny swojej przyszłości. Do dziś nie przedłużono z nim kontraktu. A szkoda, bo to idealny moment. Wzmocniłoby to pozycję, pewność i szacunek do trenera w klubie. Pokazałoby wszystkim dookoła i wewnątrz klubu: „Tak, to jest ta skała, na której budujemy nasz klub”.
Niestety słaba pozycja trenerów w klubach wynika z wielu czynników. Jednym z nich jest brak wizjonerstwa i strategii ze strony zarządzających. Umiejętności oszacowania, kogo tak naprawdę zatrudniam w klubie, jakie ten człowiek ma kompetencje, co może osiągnąć w przyszłości, jak jego wizja współgra z naszym sposobem myślenia etc. U nas w standardzie trener od samego początku stawia „głowę pod topór” i tylko kwestią czasu jest, kiedy głowa poleci. Niestety podział ekstraklasy na grupy tylko skrócił czas egzekucji. Po chwili przychodzi nowy trener i zaczyna się układanie cegieł od nowa. W efekcie, dom nigdy nie jest ukończony. Bo każdy nowy trener ma swoją – co naturalne – filozofię pracy.
Pamiętam, jak Borussia Dortmund zatrudniła Jurgena Kloppa. W momencie, kiedy tej drużynie nie szło, kiedy jeszcze nie osiągała wielkich sukcesów, a niemiecki szkoleniowiec wyglądał jak wspominany linoskoczek, wówczas zarząd przedłużył z nim kontrakt oświadczając, że to jest ten człowiek, który ma być wizytówką tego klubu. Dla wielu to był szok! Dziś wiemy, że 7-letnia przygoda Kloppa i Borussi się kończy. Klop odchodzi, ale trofea dwóch mistrzostw Niemiec, dwóch superpucharów i pucharu tego kraju zostają w klubie na zawsze. Wizjonerstwo ludzi w Dortmundzie zostało nagrodzone.
Filip Surma
dziennikarz NC+
trener II klasy (UEFA A)
filipsurma@hotmail.com
Polecane
Ekstraklasa