TAK TO WIDZĘ: Podbeskidzia stan przedzawałowy

24.09.2015
Porażka z Wisłą Kraków była ostatnim ciosem, który przyjął na swoją klatę trener Dariusz Kubicki. Ciosem, który znokautował szkoleniowca Podbeskidzia. Porażka 0:6 to najwyższa przegrana zespołu w historii występów w Ekstraklasie. Żadnemu trenerowi nie życzę takiego meczu w swoim CV.
Podbeskidzie prosiło się o taki wynik od pierwszej minuty spotkania. Może brzmi to niewiarygodnie, ale mogło być jeszcze gorzej.  Faktem jest, że bramka Łukasza Burligi, którą zdobył przewrotką nie powinna zostać uznana (spalony). Nie zmienia to jednak tego, że po takiej porażce można spalić się ze wstydu. Tym największym przegranym – jak zawsze – jest trener, ale porażkę ponieśli wszyscy.  Od Zarządu Klubu po ostatniego pracownika Podbeskidzia. Wszyscy pracują na ostateczny sukces sportowy. A przynajmniej – w założeniu - tak to powinno funkcjonować.

Od pewnego czasu widać jednak, że w klubie nie dzieje się dobrze. Kłótnie i rozstanie z Murapolem, zwolnienie trenera Ojrzyńskiego, przetasowania w kadrze zespołu, z której przed rozpoczęciem obecnych rozgrywek odeszło 14 zawodników(!) nie wyszło „Góralom” na dobre. Wracam do trenera Ojrzyńskiego, bo już wtedy pisałem, że stawianie awansu do pierwszej ósemki na ostrzu noża jest ruchem nierozsądnym. Tym bardziej, że taki klub jak Podbeskidzie powinien przede wszystkim koncentrować się na wprowadzaniu swoich wychowanków lub zawodników z całego Pogórza Śląskiego do pierwszego zespołu, a nie na sprowadzaniu zawodników z różnych zakątków Polski, Słowacji i świata. Zwłaszcza, że w sporcie liczy się charakter, chęć dążenia za wszelką cenę do sukcesu, niepoddawania się w najtrudniejszych sytuacjach,  a tego - gdzie jak gdzie - ale pod Klimczokiem nie powinno brakować. Promowanie swoich piłkarzy, wprowadzanie ich do pierwszej drużyny i utrzymywanie się w ekstraklasie, to powinny być podstawowe cele tego klubu.

Powyższe jest aktualne tym bardziej, ponieważ w poprzednim sezonie liczba zawodników poniżej 21.roku życia występująca w Podbeskidziu sprowadzała się tylko do kilku nazwisk.  Obok Górnika Łęczna i Zawiszy Bydgoszcz był to najsłabszy wynik w całej Ekstraklasie! W ogóle, jeśli popatrzymy na efektywność sportową (tabela) mierzoną nie tylko samymi wynikami meczów, ale również liczbą zawodników w reprezentacjach narodowych, a także – o czym wspominam – liczbą zawodników poniżej 21. roku życia występujących w pierwszej drużynie, to wnioski na zmianę kursu nasuwają się same.



Nie wiem, gdzie zmierza Podbeskidzie, ale na chwile obecną wygląda to na stan przedzawałowy. Sytuacja wymaga natychmiastowego leczenia, które pozwoli uniknąć krytycznego stanu w przyszłości. Lekiem na całe zło ma być trener Robert Podoliński, ale wydaje mi się, że nie o zmianę jednego człowieka tutaj chodzi, tylko o zmianę filozofii klubu. W przeciwnym razie może dojść do sytuacji, jak w starym dobrze znanym Wam kawale:
Siedzi Góral na drzewie i piłuje gałąź na której siedzi. Przechodzi turysta :

- Góralu spadniecie !
- Ni, nie spadne !
- Spadniecie !
- Ni !
- No mówię wam, że spadniecie !
- Eeee, ni spadne !

Nie przekonawszy Górala, turysta poszedł dalej.  Góral piłował, piłował, aż spadł.
Pozbierawszy się, popatrzył za znikającym w oddali turystą i rzekł :

- Prorok jaki, czy co ?

Filip Surma
dziennikarz NC+
trener II klasy (UEFA A)
autor: Filip Surma

Przeczytaj również