"Tak to klub mnie nie potrzebował, a jak przyszła plaga kontuzji..."
17.10.2009
Michał Osiński, Jarosław Białek, Clemence Matawu, Ndabenculu Ncube - cała czwórka to podstawowi zawodnicy Podbeskidzia Bielsko-Biała i cała czwórka z GKP Gorzów Wielkopolski... z powodu urazów nie wystąpi. W tej sytuacji w awaryjnym tempie powołania do meczowej kadry otrzymali będący od kilku dni na zesłaniu w rezerwach Piotr Bagnicki i Piotr Rocki.
- Gdy się o tym dowiedziałem, różne myśli przeszły mi przez głowę. Również i ta, że tak to jestem klubowi niepotrzebny, a gdy przyszła plaga kontuzji... - przyznaje Bagnicki, który - podobnie jak "Rocky" - do pierwszej drużyny wrócił tylko na dwa tygodnie. Mimo wszystko, oboje stają przed szansą spełnienia nadziei, które w pewnym momencie przestano już w nich pokładać.
- Nadszedł czas, byśmy spłacili dług, jaki zaciągnęliśmy, przychodząc do Bielska-Białej. Moment na to jest tym lepszy, że - nie ma co ukrywać - te wszystkie absencje musiały odbić się na morale zespołu - zaznacza 29-latek. Jemu na wkupieniu się w łaski kibiców i działaczy Podbeskidzia zależy zresztą chyba podwójnie. Bo o ile Rocki zasilał "Górali" na zasadzie wolnego transferu, o tyle Bagnicki kosztował aż ponad 100 tysięcy złotych.
Chcąc się pokazać, będzie jednak musiał radzić sobie z jedną z najlepszych linii obronnych ligi. Ba, biorąc pod uwagę mecze na własnym terenie - najlepszą! W sześciu spotkaniach u siebie GKP straciło zaledwie jednego gola! - 4. lokata, jaką zajmują, robi wrażenie, choć ja - szczerze mówiąc - nie jestem w stanie wymienić żadnego z nazwisk rywala. Ale to niczego nie oznacza. Taka już jest ta liga. Fakt jest taki, że to gospodarze są jak na razie "czarnym koniem" rozgrywek. Remis przyjmiemy z zadowoleniem - kończy były snajper Zagłębia Sosnowiec i Odry Wodzisław.
GKP Gorzów Wielkopolski - Podbeskidzie Bielsko-Biała
sobota, godzina 14:30
sędziuje Paweł Pskit (Łódź)
Przypuszczalne składy
GKP: Janicki - Truszczyński, Wojciechowski, Jakosz, Topolski - Andruszczak, Kaczmarczyk, Maliszewski, Wan - Ilków-Gołąb, Piątkowski.
Podbeskidzie: Mikler - Cienciała, Ganowicz, Konieczny, Danczik - Kanik, Jarosz - Świerblewski, Kołodziej, Patejuk - Bagnicki.
- Gdy się o tym dowiedziałem, różne myśli przeszły mi przez głowę. Również i ta, że tak to jestem klubowi niepotrzebny, a gdy przyszła plaga kontuzji... - przyznaje Bagnicki, który - podobnie jak "Rocky" - do pierwszej drużyny wrócił tylko na dwa tygodnie. Mimo wszystko, oboje stają przed szansą spełnienia nadziei, które w pewnym momencie przestano już w nich pokładać.
- Nadszedł czas, byśmy spłacili dług, jaki zaciągnęliśmy, przychodząc do Bielska-Białej. Moment na to jest tym lepszy, że - nie ma co ukrywać - te wszystkie absencje musiały odbić się na morale zespołu - zaznacza 29-latek. Jemu na wkupieniu się w łaski kibiców i działaczy Podbeskidzia zależy zresztą chyba podwójnie. Bo o ile Rocki zasilał "Górali" na zasadzie wolnego transferu, o tyle Bagnicki kosztował aż ponad 100 tysięcy złotych.
Chcąc się pokazać, będzie jednak musiał radzić sobie z jedną z najlepszych linii obronnych ligi. Ba, biorąc pod uwagę mecze na własnym terenie - najlepszą! W sześciu spotkaniach u siebie GKP straciło zaledwie jednego gola! - 4. lokata, jaką zajmują, robi wrażenie, choć ja - szczerze mówiąc - nie jestem w stanie wymienić żadnego z nazwisk rywala. Ale to niczego nie oznacza. Taka już jest ta liga. Fakt jest taki, że to gospodarze są jak na razie "czarnym koniem" rozgrywek. Remis przyjmiemy z zadowoleniem - kończy były snajper Zagłębia Sosnowiec i Odry Wodzisław.
GKP Gorzów Wielkopolski - Podbeskidzie Bielsko-Biała
sobota, godzina 14:30
sędziuje Paweł Pskit (Łódź)
Przypuszczalne składy
GKP: Janicki - Truszczyński, Wojciechowski, Jakosz, Topolski - Andruszczak, Kaczmarczyk, Maliszewski, Wan - Ilków-Gołąb, Piątkowski.
Podbeskidzie: Mikler - Cienciała, Ganowicz, Konieczny, Danczik - Kanik, Jarosz - Świerblewski, Kołodziej, Patejuk - Bagnicki.
Polecane
I liga