"Tak ciężko jak w Podbeskidziu nigdy jeszcze nie trenowałem"

05.09.2009
- W wynikach Podbeskidzia jest pewien plus. Zespół nie przegrywa. Dzięki temu chłopcy nie mają prawa - mówiąc żargonem piłkarskim - się zablokować - mówi Maciej Szmatiuk, były obrońca "Górali".
3-0 - tak wyraźnym sukcesem bielszczan zakończył się ich ostatni pojedynek ze "Stalą Stalowa Wola. W maju Podbeskidzie było jednak zupełnie innym zespołem niż obecnie. Miało w swoich szeregach czwórkę graczy, którym śmiało można przyporządkować miana filarów. Mowa o bramkarzu Łukaszu Merdzie, obrońcy Macieju Szmatiuku, pomocniku Pawle Żmudzińskim i napastniku Krzysztofie Chrapku. Bez nich "Górale" tracą wiele na swojej wartości.

- Byliśmy ważnymi ogniwami tego zespołu, ale to nie oznacza, że nasze odejścia są winne słabym wynikom - mówi ten drugi. - W lecie klub pozyskał przecież piłkarzy z ekstraklasy. Umiejętności tej drużynie na pewno nie brakuje. Ma natomiast ogromnego pecha. Potrzeba chyba po prostu jeszcze większej "sprężarki" pod bramką rywali. Bo sytuacji strzeleckich jest naprawdę dużo - wskazuje zawodnik Arki Gdynia, który w czasach swoich występów w Bielsku-Białej spotkał się z sytuacją bardzo podobną do tej, jaka ma tam miejsce obecnie.

Jesienią 2007 roku "Górale" w czterech meczach uzbierali bowiem zaledwie jeden punkt. - Podbeskidzie ma teraz ten plus, że nie przegrywa. To bardzo ważne. Dzięki temu chłopcy nie mają prawa - mówiąc żargonem piłkarskim - się zablokować. Zwycięstwa to kwestia czasu - przewiduje były gracz żywieckiej Koszarawy. Czy jednak aby nie przeszkodzi w tym zmęczenie kluczowych zawodników, o jakim po środowym meczu z Górnikiem Łęczna mówił Marcin Brosz?

- Przez ostatnie dwa lata bardzo eksploatowaliśmy naszych chłopaków. To po nich widać - zaznaczał szkoleniowiec. A choć Szmatiuka pod Klimczokiem już nie ma, to słowa Brosza można odnosić również do niego. - Zajęcia na Rychlińskiego to było dla mnie coś nowego. Nigdy wcześniej nie trenowałem z taką intensywnością. Bywało ciężko - przyznaje defensor Arki.

Ale z drugiej strony... -  Nie mogę powiedzieć, bym czuł się zmęczony. Jest wręcz odwrotnie. Tamta ostra praca mocno mnie zahartowała. Ale w przypadku innych skutki mogą być oczywiście inne - wskazuje defensor gdynian. Między innymi z tego powodu w składzie "Górali" należy się spodziewać kilku zmian. Jedną z nich wymusi też prawdopodobnie kontuzja Bartłomieja Koniecznego. Do gry po kartkowej absencji wraca z kolei Clemence Matawu.

Stal Stalowa Wola - Podbeskidzie Bielsko-Biała
sobota, godzina 16:00
sędziuje Erwin Paterek (Lubin)

Przypuszczalne składy

Stal: Wietecha - Wieprzęć, Piszczek, Maciorowski, Lebioda - Szymiczek, Uwakwe, Krawiec, Trela - Mychalczuk, Wasilewski.

Podbeskidzie: Mikler - Cienciała, Danczik, Ganowicz, Osiński - Świerblewski, Chmiel, Kołodziej, Matawu, Rocki - Patejuk.
autor: Kamil Kwaśniewski

Przeczytaj również