Szkoleniowiec „Górali”: Panikowaliśmy zamiast kontrolować mecz

25.10.2014
Podbeskidzie prowadziło w Krakowie już 2-0, ale wszystko, co złe wydarzyło się dla „Górali” w ostatnich dwóch kwadransach piątkowej potyczki. Goście stracili gole, punkty i... zawodników.
Norbert Barczyk/Press Focus
O sporym zawodzie mówił po spotkaniu szkoleniowiec Podbeskidzia, Leszek Ojrzyński. – Mieliśmy już prawie pewne trzy punkty, a zostajemy bez nich. Był to mecz do wygrania, ale po strzeleniu dwóch goli trzeba było inaczej zagrać. Zamiast spokojnie piłkę rozgrywać – panikowaliśmy. Rywale dostali natomiast „wiatr w żagle” po zdobyciu gola kontaktowego – uważa opiekun bielskiej drużyny.

W drugiej odsłonie „Górale” zostali „wykartkowani”. Dla Macieja Iwańskiego, Antona Slobody, Adama Deji i Damiana Chmiela oznacza to przymusową pauzę. Do szatni odesłany został Piotr Tomasik, który sprokurował rzut karny dla Wisły. – Jesteśmy zawiedzeni, bo nie dość, że nie mamy punktów to jeszcze w przyszłym tygodniu gramy bez czterech zawodników. Na tym piłka jednak polega, że nie jest łatwo i trzeba pokazać charakter. Wydaje mi się, że akurat w tym spotkaniu Wisła włożyła w grę więcej serca i zaangażowania – dodał Leszek Ojrzyński.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również