Szczere słowa selekcjonera: Połowa z nich nie wytrzymała psychicznie
02.03.2011
W rozgrywanych w Bielsku-Białej eliminacjach mistrzostw Europy Polakom nie udało się odnieść sukcesu. Co więcej, w ostatnim meczu, z Portugalią, nasza kadra narodowa poniosła klęskę 0-6. - Wiedzieliśmy, że początek będzie najważniejszy, bo oni będą bardzo mocno atakowali. Wiedzieliśmy, że jak przetrwamy pierwsze 5-7 minut, to później będzie już dużo lepiej. Niestety, ciężko się było podnieść po dwóch golach straconych w pierwszych dwóch minutach. Zawiedliśmy kibiców, którzy szczelnie wypełnili halę - martwi się Michał Słonina, kapitan Polaków.
- Chcieliśmy wytrzymać napór jak najdłużej, ale po tych początkowych bramkach bardzo ciężko się grało przeciwko wicemistrzom Europy. Portugalia to świetna drużyna, myślę, że teraz jest jeszcze mocniejsza niż na Węgrzech, gdzie zdobyła srebrny medal. Mieliśmy jakieś szanse, ale to trzeba wykorzystywać, tymczasem nic z tego nie było. W całym turnieju najmocniej byliśmy zmotywowani na mecz z Białorusią, bo wiedzieliśmy, że będzie najważniejszy. Jednak pierwsza połowa była bardzo słaba, druga dobra i to wystarczyło tylko do remisu - tłumaczy Bartoszek.
Czeski selekcjoner przyczyn niepowodzenia Polaków dopatruje się w złym przygotowaniu mentalnym zawodników, które wynika z niedostatków systemowych polskiej ekstraklasy futsalu. - Gracze nie są przyzwyczajeni do grania takich ważnych meczów, a to dla tego, że nie ma play-offów. W tym momencie zawodnicy grają dwa-trzy ważne mecze w sezonie, a gdyby wprowadzić system pucharowy w pewnej fazie sezonu, mieliby ich 12 lub 13. Nie są do tego przyzwyczajeni i dlatego połowa nie wytrzymała psychicznie - mówi trener.
Były asystent selekcjonera reprezentacji Czech nie uważa jednak, by popełnił błąd w selekcji. - Szkoda Cleversona z Akademii Futsal Pniewy, który nie chciał przyjechać na kadrę, ale w Bielsku-Białej byli wszyscy najlepsi polscy zawodnicy - twierdzi. To chyba nie najlepiej świadczy o sile rodzimego futsalu.
- Chcieliśmy wytrzymać napór jak najdłużej, ale po tych początkowych bramkach bardzo ciężko się grało przeciwko wicemistrzom Europy. Portugalia to świetna drużyna, myślę, że teraz jest jeszcze mocniejsza niż na Węgrzech, gdzie zdobyła srebrny medal. Mieliśmy jakieś szanse, ale to trzeba wykorzystywać, tymczasem nic z tego nie było. W całym turnieju najmocniej byliśmy zmotywowani na mecz z Białorusią, bo wiedzieliśmy, że będzie najważniejszy. Jednak pierwsza połowa była bardzo słaba, druga dobra i to wystarczyło tylko do remisu - tłumaczy Bartoszek.
Czeski selekcjoner przyczyn niepowodzenia Polaków dopatruje się w złym przygotowaniu mentalnym zawodników, które wynika z niedostatków systemowych polskiej ekstraklasy futsalu. - Gracze nie są przyzwyczajeni do grania takich ważnych meczów, a to dla tego, że nie ma play-offów. W tym momencie zawodnicy grają dwa-trzy ważne mecze w sezonie, a gdyby wprowadzić system pucharowy w pewnej fazie sezonu, mieliby ich 12 lub 13. Nie są do tego przyzwyczajeni i dlatego połowa nie wytrzymała psychicznie - mówi trener.
Były asystent selekcjonera reprezentacji Czech nie uważa jednak, by popełnił błąd w selekcji. - Szkoda Cleversona z Akademii Futsal Pniewy, który nie chciał przyjechać na kadrę, ale w Bielsku-Białej byli wszyscy najlepsi polscy zawodnicy - twierdzi. To chyba nie najlepiej świadczy o sile rodzimego futsalu.
Polecane
Futsal Ekstraklasa