Szalony sezon Jana Żurka w Bielsku-Białej
18.03.2016
Podbeskidzie Bielsko-Biała do ekstraklasy awansowało w 2011 roku. "Górale" mieli jednak ochotę awansować już wcześniej - przed sezonem 2004/2005 drużyna została wzmocniona zawodnikami, którzy mieli duże lub nawet bardzo duże doświadczenie w grze w najwyższej klasie rozgrywkowej - Adam Kompała, Daniel Dubicki, Grzegorz Pater czy Paweł Sibik trafili pod Klimczok. Ekstraklasy zasmakował także trener, któremu powierzono walkę o awans - bielszczan objął Jan Żurek.
Początek nie był jednak udany dla ekipy Żurka - po pierwszych pięciu meczach Podbeskidzie miało tylko jedną wygraną na koncie. Po kolejnych niepowodzeniach media nawet zaczęły pisać o zmianie na stanowisku szkoleniowca. Tej jednak nie było i do rundy wiosennej drużynę, która zimę spędziła na szóstym miejscu, przygotował ten sam trener.
Choć wiosnę bielszczanie zaczęli od porażki z Kujawiakiem Włocławek, to jednak później spisywali się znacznie lepiej - zwłaszcza przed własną publicznością. W dziewięciu spotkaniach przy Rychlińskiego "Górale" wygrali aż osiem meczów, a raz podzielili się z rywalami punktami. "Bielska twierdza" dawała nadzieję na to, że uda się wywalczyć pierwszy w historii klubu awans do ekstraklasy.
W 24. kolejce bielszczanie pokonali u siebie Radomiaka Radom, dzięki czemu wskoczyli na czwarte miejsce, które dawało prawo gry w barażach. Piłkarze Podbeskidzia mogli się praktycznie skupić na obronie tej pozycji bowiem GKS Bełchatów, Korona Kielce i Arka Gdynia pewnie zmierzały do ekstraklasy. To właśnie walka o udział w barażach wydawała się ciekawsza - z "Góralami" rywalizowały Widzew Łódź, Kujawiak Włocławek, Jagiellonia Białystok i Zagłębie Sosnowiec.
Różnice punktowe były minimalne i zespoły te często zamieniały się pozycjami. Niezwykle ważne spotkanie miało miejsce w 27. kolejce, w której podopieczni Żurka grali w Łodzi z Widzewem. Hat-trickiem popisał się Rafał Pawłak, dzięki czemu RTS wskoczył na miejsce barażowe, jednak miał tylko punkt przewagi nad Podbeskidziem i Kujawiakiem.
"Górale" nie podłamali się i w kolejnych dwóch meczach odnieśli zwycięstwa (ze Świtem Nowy Dwór Mazowiecki i Górnikiem Polkowice), dzięki czemu zajmowali piąte miejsce ze stratą jednego punktu do Widzewa. Sprawę jednak zawalili w 30. kolejce, gdy grali z KSZO Ostrowiec Świętokrzyski, które miało już bezpieczną przewagę nad strefą spadkową i barażową o utrzymanie. Mimo to, bielszczanie wracali do domu bez punktów, a gola, który dał zwycięstwo KSZO padł... w 90. minucie spotkania. Jej autorem był Jacek Berensztajn.
Bielszczanie mogli pluć sobie w brodę, bo... Widzew swój mecz zremisował. Łodzianie dali "Góralom" jeszcze jedną okazję - w 32. kolejce nieoczekiwanie przegrali z MKS-em Mława, który był w strefie spadkowej. Podbeskidzie tymczasem... przegrało w Gliwicach z Piastem, który również walczył o ligowy byt. W przedostatniej serii gier Widzew znów stracił punkty - remis w derbach z ŁKS-em - a Podbeskidzie wygrało z Zagłębiem Sosnowiec. Łodzianie i bielszczanie mieli taki sam dorobek, ale Widzew miał lepszy bilans bezpośrednich meczów i to on zajmował miejsce tuż za podium.
O tym, kto zagra w barażu miała więc zadecydować ostatnia kolejka, w której Widzew grał na wyjeździe z Kujawiakiem, a Podbeskidzie z MKS-em w Mławie. Niespodzianek nie było - oba spotkania zakończyły się jednobramkowymi zwycięstwami gości i to w Łodzi cieszono się z awansu do barażu. Bielszczanie mogli żałować przede wszystkim spotkania z KSZO. Gdyby dowieźli remis do końca, to oni graliby z Odrą Wodzisław o miejsce w ekstraklasie.
Po zakończonym sezonie Żurek pozostał na stanowisku, ale nie na długo - pożegnano go już po zaledwie czterech kolejkach, w których Podbeskidzie zdobyło dwa punkty. Zastąpił go Włodzimierz Małowiejski.
Początek nie był jednak udany dla ekipy Żurka - po pierwszych pięciu meczach Podbeskidzie miało tylko jedną wygraną na koncie. Po kolejnych niepowodzeniach media nawet zaczęły pisać o zmianie na stanowisku szkoleniowca. Tej jednak nie było i do rundy wiosennej drużynę, która zimę spędziła na szóstym miejscu, przygotował ten sam trener.
Choć wiosnę bielszczanie zaczęli od porażki z Kujawiakiem Włocławek, to jednak później spisywali się znacznie lepiej - zwłaszcza przed własną publicznością. W dziewięciu spotkaniach przy Rychlińskiego "Górale" wygrali aż osiem meczów, a raz podzielili się z rywalami punktami. "Bielska twierdza" dawała nadzieję na to, że uda się wywalczyć pierwszy w historii klubu awans do ekstraklasy.
W 24. kolejce bielszczanie pokonali u siebie Radomiaka Radom, dzięki czemu wskoczyli na czwarte miejsce, które dawało prawo gry w barażach. Piłkarze Podbeskidzia mogli się praktycznie skupić na obronie tej pozycji bowiem GKS Bełchatów, Korona Kielce i Arka Gdynia pewnie zmierzały do ekstraklasy. To właśnie walka o udział w barażach wydawała się ciekawsza - z "Góralami" rywalizowały Widzew Łódź, Kujawiak Włocławek, Jagiellonia Białystok i Zagłębie Sosnowiec.
Różnice punktowe były minimalne i zespoły te często zamieniały się pozycjami. Niezwykle ważne spotkanie miało miejsce w 27. kolejce, w której podopieczni Żurka grali w Łodzi z Widzewem. Hat-trickiem popisał się Rafał Pawłak, dzięki czemu RTS wskoczył na miejsce barażowe, jednak miał tylko punkt przewagi nad Podbeskidziem i Kujawiakiem.
"Górale" nie podłamali się i w kolejnych dwóch meczach odnieśli zwycięstwa (ze Świtem Nowy Dwór Mazowiecki i Górnikiem Polkowice), dzięki czemu zajmowali piąte miejsce ze stratą jednego punktu do Widzewa. Sprawę jednak zawalili w 30. kolejce, gdy grali z KSZO Ostrowiec Świętokrzyski, które miało już bezpieczną przewagę nad strefą spadkową i barażową o utrzymanie. Mimo to, bielszczanie wracali do domu bez punktów, a gola, który dał zwycięstwo KSZO padł... w 90. minucie spotkania. Jej autorem był Jacek Berensztajn.
Bielszczanie mogli pluć sobie w brodę, bo... Widzew swój mecz zremisował. Łodzianie dali "Góralom" jeszcze jedną okazję - w 32. kolejce nieoczekiwanie przegrali z MKS-em Mława, który był w strefie spadkowej. Podbeskidzie tymczasem... przegrało w Gliwicach z Piastem, który również walczył o ligowy byt. W przedostatniej serii gier Widzew znów stracił punkty - remis w derbach z ŁKS-em - a Podbeskidzie wygrało z Zagłębiem Sosnowiec. Łodzianie i bielszczanie mieli taki sam dorobek, ale Widzew miał lepszy bilans bezpośrednich meczów i to on zajmował miejsce tuż za podium.
O tym, kto zagra w barażu miała więc zadecydować ostatnia kolejka, w której Widzew grał na wyjeździe z Kujawiakiem, a Podbeskidzie z MKS-em w Mławie. Niespodzianek nie było - oba spotkania zakończyły się jednobramkowymi zwycięstwami gości i to w Łodzi cieszono się z awansu do barażu. Bielszczanie mogli żałować przede wszystkim spotkania z KSZO. Gdyby dowieźli remis do końca, to oni graliby z Odrą Wodzisław o miejsce w ekstraklasie.
Po zakończonym sezonie Żurek pozostał na stanowisku, ale nie na długo - pożegnano go już po zaledwie czterech kolejkach, w których Podbeskidzie zdobyło dwa punkty. Zastąpił go Włodzimierz Małowiejski.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów