Sylwester Patejuk: Nie jestem z nikim dogadany. To farmazony
02.05.2012
Kontrakt Patejuka z bielszczanami wygasa już końcem czerwca bieżącego roku, więc w przypadku jego odejścia, Podbeskidzie nie zarobi na nim ani grosza. Można więc powiedzieć, że bielski klub popełnił błąd, nie rozpoczynając z nim negocjacji kontraktowych wcześniej. Jednak sam skrzydłowy nie wyklucza pozostania przy Rychlińskiego...
Od dawna mówi się, że najmocniejsze zainteresowanie Patejukiem wyraża Lechia Gdańsk. Klub z Pomorza obserwował go zresztą choćby w piątkowym meczu z Górnikiem Zabrze. Gdańszczanie mieli piłkarzowi Podbeskidzia zaproponować ponad dwukrotnie większą pensję, niż ta, którą oferował beniaminek, a jego przejście do Lechii miało zależeć tylko od utrzymania klubu w ekstraklasie.
30-latek tych rewelacji jednak nie potwierdza. - W tym, że jestem dogadany z Lechią jest... zero prawdy. Nie jestem umówiony z żadnym klubem. Nikt mnie nawet nie pytał o zdanie, a wypisują jakieś rzeczy. Prowadzę rozmowy z różnymi zespołami, także z takimi, o których się nie pisze. Ale pisanie o tym, że jestem gdzieś dogadany, to pomówienie, farmazony! - denerwuje się zdobywca pięciu bramek w tym sezonie.
Patejuk przyznaje, że wśród klubów, z którymi negocjuje, jest również Podbeskidzie. - Jest możliwość, że tu zostanę. Dlaczego miałbym przekreślać klub, któremu tyle zawdzięczam i któremu sam trochę dałem? Jeśli nie jestem dogadany nigdzie, to również dlatego, że rozmawiam cały czas z Podbeskidziem. Zawsze jest jakaś szansa, że zostanę - przyznaje.
Jest jednak wielce prawdopodobne, że Patejuk rozegra w tym tygodniu dwa ostatnie mecze w barwach "Górali". Na początek starcie z Lechem Poznań. - Jesteśmy zmotywowani. Lubimy takie spotkania o wyższą stawkę, z trudniejszymi rywalami. Lubimy sprawiać niespodzianki, bo nasze zwycięstwo przy Bułgarskiej można by uznać za sensację - mówi piłkarz. Spotkanie odbędzie się na arenie Euro 2012, więc choć w ten sposób gracze Podbeskidzia będą się mogli poczuć jak uczestnicy turnieju. - Na pewno jest teraz w Polsce wiele takich stadionów europejskiego formatu. Nie tylko te na mistrzostwa, ale też inne na których graliśmy. Na pewno jest to spore wydarzenie i dodatkowa motywacja - kończy Sylwester Patejuk.
Od dawna mówi się, że najmocniejsze zainteresowanie Patejukiem wyraża Lechia Gdańsk. Klub z Pomorza obserwował go zresztą choćby w piątkowym meczu z Górnikiem Zabrze. Gdańszczanie mieli piłkarzowi Podbeskidzia zaproponować ponad dwukrotnie większą pensję, niż ta, którą oferował beniaminek, a jego przejście do Lechii miało zależeć tylko od utrzymania klubu w ekstraklasie.
30-latek tych rewelacji jednak nie potwierdza. - W tym, że jestem dogadany z Lechią jest... zero prawdy. Nie jestem umówiony z żadnym klubem. Nikt mnie nawet nie pytał o zdanie, a wypisują jakieś rzeczy. Prowadzę rozmowy z różnymi zespołami, także z takimi, o których się nie pisze. Ale pisanie o tym, że jestem gdzieś dogadany, to pomówienie, farmazony! - denerwuje się zdobywca pięciu bramek w tym sezonie.
Patejuk przyznaje, że wśród klubów, z którymi negocjuje, jest również Podbeskidzie. - Jest możliwość, że tu zostanę. Dlaczego miałbym przekreślać klub, któremu tyle zawdzięczam i któremu sam trochę dałem? Jeśli nie jestem dogadany nigdzie, to również dlatego, że rozmawiam cały czas z Podbeskidziem. Zawsze jest jakaś szansa, że zostanę - przyznaje.
Jest jednak wielce prawdopodobne, że Patejuk rozegra w tym tygodniu dwa ostatnie mecze w barwach "Górali". Na początek starcie z Lechem Poznań. - Jesteśmy zmotywowani. Lubimy takie spotkania o wyższą stawkę, z trudniejszymi rywalami. Lubimy sprawiać niespodzianki, bo nasze zwycięstwo przy Bułgarskiej można by uznać za sensację - mówi piłkarz. Spotkanie odbędzie się na arenie Euro 2012, więc choć w ten sposób gracze Podbeskidzia będą się mogli poczuć jak uczestnicy turnieju. - Na pewno jest teraz w Polsce wiele takich stadionów europejskiego formatu. Nie tylko te na mistrzostwa, ale też inne na których graliśmy. Na pewno jest to spore wydarzenie i dodatkowa motywacja - kończy Sylwester Patejuk.
Polecane
Ekstraklasa