Swoich piłkarzy zmieszali z błotem, a u rywali... zyskali szacunek
01.10.2009
Nawet gdy piłkarzom z Bielska-Białej nie szło, zawsze mogli liczyć na słowa otuchy ze strony swoich sympatyków. Ale nie tym razem. Wczoraj kibice "Górali" dali jasny sygnał tego, że tolerować wpadek już dłużej nie będą. - Zgasić światło! Po co wy gracie, jak wy ambicji nie macie? - skandowali na przemian w momencie, gdy spotkanie jeszcze się toczyło...
A gdy wybrzmiał ostatni gwizdek sędziego, gromkimi oklaskami nagrodzili graczy... KSZO. - Pierwszy raz miałem do czynienia z takim gestem fanów drużyny przeciwnej. Zyskali sobie tym u mnie ogromny szacunek - podkreśla Łukasz Matuszczyk, kapitan gości. Samokrytyczni, ale też wręcz zdruzgotani atmosferą na trybunach są do tej pory gospodarze.
- Strasznie przykro słyszeć takie rzeczy, ale każdy z nas musi to przyjąć "na klatę". Przyzwyczailiśmy naszych kibiców do zupełnie innych wyników i teraz mają pełne prawo wieszać na nas psy - przyznaje Sławomir Cienciała, kapitan bielszczan. Przy okazji zaprzecza jakoby wyzwiska z trybun (zawodnicy Marcina Brosza kilkakrotnie usłyszeli m.in. "Nie chce się wam grać? To wypier...!") w jakikolwiek sposób wpłynęły na postawę zespołu.
Faktem jest natomiast, że publiczność dała upust swojej złości jeszcze zanim przyjezdni zdobyli zwycięską bramkę. - Nam taka wroga postawa widzów do własnej drużyny wcale nie pomogła. My sami sobie pomogliśmy. Ale nie ukrywam, że szkoda mi tych wszystkich ludzi, którzy trzymają kciuki za Podbeskidzie. Zasługują na dużo więcej - dodaje Matuszczyk.
A gdy wybrzmiał ostatni gwizdek sędziego, gromkimi oklaskami nagrodzili graczy... KSZO. - Pierwszy raz miałem do czynienia z takim gestem fanów drużyny przeciwnej. Zyskali sobie tym u mnie ogromny szacunek - podkreśla Łukasz Matuszczyk, kapitan gości. Samokrytyczni, ale też wręcz zdruzgotani atmosferą na trybunach są do tej pory gospodarze.
- Strasznie przykro słyszeć takie rzeczy, ale każdy z nas musi to przyjąć "na klatę". Przyzwyczailiśmy naszych kibiców do zupełnie innych wyników i teraz mają pełne prawo wieszać na nas psy - przyznaje Sławomir Cienciała, kapitan bielszczan. Przy okazji zaprzecza jakoby wyzwiska z trybun (zawodnicy Marcina Brosza kilkakrotnie usłyszeli m.in. "Nie chce się wam grać? To wypier...!") w jakikolwiek sposób wpłynęły na postawę zespołu.
Faktem jest natomiast, że publiczność dała upust swojej złości jeszcze zanim przyjezdni zdobyli zwycięską bramkę. - Nam taka wroga postawa widzów do własnej drużyny wcale nie pomogła. My sami sobie pomogliśmy. Ale nie ukrywam, że szkoda mi tych wszystkich ludzi, którzy trzymają kciuki za Podbeskidzie. Zasługują na dużo więcej - dodaje Matuszczyk.
Polecane
I liga