Strzelec gola dla „Górali” aż tak nie mierzył

01.12.2014
Gol Pavola Stano w rywalizacji Podbeskidzia z Lechią był tym na wagę trzech „oczek” dla gospodarzy sobotniej batalii ligowej. Sam zainteresowany cieszy się z kilku aspektów wygranej bielszczan.
Rafał Rusek/Press Focus
Pierwszy powód do radości to gol środkowe obrońcy, który w 43. minucie w efektowny i nieco przypadkowy sposób zaskoczył Mateusza Bąka. – Uderzenia z takiej pozycji nie da się do końca kontrolować. Natomiast wcześniej miałem podobną sytuację, której wykorzystać się nie udało – komentuje trafienie słowacki obrońca Podbeskidzia.

Satysfakcję wywołuje również to, że grający od 34. minuty „Górale” zachowali do końca czyste konto. – Gra na zero w tyłach bardzo cieszy. Musieliśmy grać uważnie w osłabieniu, blisko siebie i zespołowo. Myślę, że wychodziło to całkiem dobrze. W sumie mecz ułożył się nam dobrze, bo prowadziliśmy do przerwy i mogliśmy sobie pozwolić na cofnięcie się i uważną grę. Szkoda, że z kilku kontr nic więcej nie wyszło – mówi Pavol Stano, który w tym sezonie ma na koncie dwie bramki. Co ciekawe, bramkarza Korony w Kielcach doświadczony defensor bielszczan pokonał w minucie... 44.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również