Strzela i wchodzi, ale "jokerem" nie jest!
02.04.2017
Szymon Lewicki trafił do Podbeskidzia Bielsko-Biała pod koniec okienka transferowego. Wypożyczony z Arki Gdynia napastnik początkowo nie był tak skuteczny jak w poprzednim sezonie, kiedy to strzelił 16 bramek dla Zawiszy Bydgoszcz. Przełamanie przyszło w listopadzie, w meczu z Górnikiem Zabrze. Zawodnik wszedł na plac gry w drugiej połowie i po kwadransie zdobył gola. Jesienią jeszcze dwa razy wpisał się na listę strzelców, w spotkaniu z Drutex-Bytovią Bytów.
Trzy trafienia na całą rundę? Szału nie ma. Wynik niespecjalnie trudny do powtórzenia i Lewickiemu już się udało go powtórzyć - w trzech ostatnich meczach strzelił trzy gole. Dwa z nich napastnik zdobył wchodząc z ławki rezerwowych. "Joker"? Trener Jan Kocian nie chce tak o swoim podopiecznym mówić.
- W ostatnich meczach gdy wchodzi, to strzela bramkę. Jak "joker", ale on nie jest "jokerem", tylko bardzo ważnym zawodnikiem drużyny - podkreśla trener Podbeskidzia. W spotkaniu z GKS-em Katowice Lewicki wszedł tuż po golu Roberta Gumnego i po kilku minutach podwyższył prowadzenie "Górali" uderzeniem głową, otwierając tym samym drogę do trzech punktów. Pierwszych na wyjeździe od październikowego spotkania z GKS-em Tychy.
- W końcu. Chcieliśmy wygrać, bo na wyjeździe nam nie szło. Jesteśmy bardzo zadowoleni, bo Katowice to trudny teren, a GKS to dobra drużyna. Byliśmy jednak na to odpowiednio przygotowani i teraz możemy się cieszyć z trzech punktów - mówi Lewicki, który zapewne wolałby grać przez całe spotkanie, ale nie wybrzydza.
- Cieszę się, że mogę wejść i pomóc drużynie. Moim zadaniem jest strzelanie bramek. Fajnie, że wywiązuję się z tego zadania dobrze i skutecznie - komentuje swoją sytuację Lewicki.
Trzy trafienia na całą rundę? Szału nie ma. Wynik niespecjalnie trudny do powtórzenia i Lewickiemu już się udało go powtórzyć - w trzech ostatnich meczach strzelił trzy gole. Dwa z nich napastnik zdobył wchodząc z ławki rezerwowych. "Joker"? Trener Jan Kocian nie chce tak o swoim podopiecznym mówić.
- W ostatnich meczach gdy wchodzi, to strzela bramkę. Jak "joker", ale on nie jest "jokerem", tylko bardzo ważnym zawodnikiem drużyny - podkreśla trener Podbeskidzia. W spotkaniu z GKS-em Katowice Lewicki wszedł tuż po golu Roberta Gumnego i po kilku minutach podwyższył prowadzenie "Górali" uderzeniem głową, otwierając tym samym drogę do trzech punktów. Pierwszych na wyjeździe od październikowego spotkania z GKS-em Tychy.
- W końcu. Chcieliśmy wygrać, bo na wyjeździe nam nie szło. Jesteśmy bardzo zadowoleni, bo Katowice to trudny teren, a GKS to dobra drużyna. Byliśmy jednak na to odpowiednio przygotowani i teraz możemy się cieszyć z trzech punktów - mówi Lewicki, który zapewne wolałby grać przez całe spotkanie, ale nie wybrzydza.
- Cieszę się, że mogę wejść i pomóc drużynie. Moim zadaniem jest strzelanie bramek. Fajnie, że wywiązuję się z tego zadania dobrze i skutecznie - komentuje swoją sytuację Lewicki.
Polecane
I liga