"Stowarzyszenie nie zawiesiło działalności? Przecież dostałem pismo"

07.06.2013
Coraz ciekawiej robi się w Podbeskidziu Bielsko-Biała. W dzisiejszym wydaniu dziennika "Sport", Wojciech Borecki, prezes klubu, potwierdza po raz kolejny chęć połączenia bielskich klubów, a także odpowiada kibicom.
Przypomnijmy, że kilka dni temu w wywiadzie z naszym serwisem, Borecki stwierdził m.in., iż kibice stowarzyszenie kibiców Podbeskidzia musiało oficjalnie zawiesić działalność ze względu na strach o życie jego członków. Kibice, również na naszej stronie, oficjalnie tę informację zdementowali. Wczoraj doszło do spotkania fanów z prezesem klubu. Po jego zakończeniu, kibice Podbeskidzia wydali kolejne oświadczenie, w którym sprzeciwili się fuzji. Napisali też: Ku naszej uciesze okazało się, iż większość zawartych w tym tekście informacji przedstawiających nasz ruch kibicowski w złym świetle, nie wynikało ze złej woli zarządcy naszego klubu, lecz w głównej mierze z wielu niedomówień związanych z przemianami zachodzącymi w ostatnim czasie zarówno wewnątrz klubu, jak i Stowarzyszenia.

Tymczasem w dzisiejszym wydaniu dziennika "Sport", Borecki wraca do sprawy stowarzyszenia. - Przed meczem z Legią Warszawa otrzymałem pismo, że stowarzyszenie kibiców Podbeskidzia zawiesza swoją działalność. Ze strachu - podkreślił. Gdy dziennikarz przypomniał mu oświadczenie kibiców, prezes Podbeskidzia stwierdził: Dziwne dementi, bo - tak jak mówię - otrzymałem w tej sprawie pismo. Wiem także, że część kibiców musiała przed wspomnianym spotkaniem wyjechać z miasta.

Borecki zaznaczył także, że nowy klub będzie miał fanów. - Moim zdaniem w Bielsku znajdą się ludzie, którzy zaakceptują takie rozwiązanie. Będą chodzić na mecze i dopingować bielski klub. Oczywiście, zdaję sobie sprawę, że problem tkwi w mentalności ludzi i istnieją trudne podziały między kibicami. Ale dlaczego nie próbować? - spytał.

Prezes ekstraklasowego klubu skomentował też fakt, że zarówno miasto, jak i BKS nabrały wody w usta i nie komentują sprawy, co oznacza, że jedyną osobą, która głośno mówi o fuzji jest on sam. - Nie jest tak, że zainteresowane podmioty o tym nie wiedzą. Mam wsparcie w tym temacie, bo inaczej na pewno nie wojowałbym. To oczywiste - by fuzja doszła do skutku konieczne jest porozumienie trzech stron. Podbeskidzia, gminy, która jest właścicielem klubu i BKS-u. Wszyscy musimy mówić jednym głosem.
źródło: SportSlaski.pl/Sport

Przeczytaj również