Stal zdobywa kolejny nasz stadion. "Górale" zawalili końcówkę
21.11.2017
Adam Nocoń postawił dziś na dokładnie taką samą osiemnastkę meczową jak w przypadku meczu z Chrobrym i zapewne liczył na to, że jego piłkarze podtrzymają krótką serię zwycięstw i uda im się jeszcze załapać do górnej części tabeli. Identyczny skład miał zapewnić stabilizację i zaprezentować się przynajmniej tak dobrze jak w drugiej części ostatniego spotkania ligowego. I przez dłuższy czas dziś tak było - Podbeskidzie na tle Stali prezentowało się naprawdę dobrze i starało się za wszelką cenę zmusić Radosława Majeckiego do kapitulacji. Już w 11. minucie "Górale" mogli, a nawet powinni prowadzić, ale piłka po mocnym i precyzyjnym uderzeniu Łukasza Hanzela z rzutu wolnego zatrzymała się na poprzeczce. Nie minęły jednak nawet 2 minuty, a przed znakomitą okazją stanął Bułgar Dimitar Iliev. Pomocnik w miniony piątek przełamał swoją niemoc bramkową, jednak tym razem już tak bezwzględny dla bramkarza gości już nie był. W końcu po znakomitej akcji Łukasza Sierpiny nie udało mu się nawet precyzyjnie trafić w futbolówkę.
Czas mijał, a garstka kibiców na bielskim stadionie zaczęła się coraz bardziej niecierpliwić indolencją strzelecką swoich ulubieńców. Podobnie jak w meczu z Chrobrym fani wyrażali swoją opinię wobec działań klubu oraz gry piłkarzy, a ich sprzeciw idealnie oddawał napis na transparencie "Nasz doping będzie taki jak gra piłkarzy". Na cztery minuty przed końcem pierwszej połowy "Górale" zdobyli gola - w pokonanym polu pozostał jednak nie golkiper Stali, a... Rafał Leszczyński, który musiał wyciągać piłkę z siatki po główce Pawła Oleksego. Choć gospodarze szybko ruszyli do odrabiania strat, w końcowym fragmencie gry nadziali się na kontrę i do przerwy przegrywali już 0:2. Fenomenalną indywidualną akcją popisał się Mateusz Cholewiak, radząc sobie z obroną bielszczan bez najmniejszych problemów i wprawiając przy tym niemal wszystkich w sporą konsternację.
W szatni drużyny trenera Noconia musiało paść mnóstwo mocnych słów, bo tej dwubramkowej straty można było bez problemu uniknąć. I specjalnie nikogo nie zaskoczył fakt, że drugą połowę "Górale" rozpoczęli ze zdecydowanie większym animuszem i starali się za wszelką cenę zdobyć choć bramkę kontaktową. Dosyć szybko udało się złapać kontakt - po akcji Valerijisa Sabali z Pawłem Tomczykiem na listę strzelców wpisał się ten drugi. Gospodarze chcieli pójść za ciosem i doprowadzić do wyrównania, ale musieli też uważać na kontry gości. Jedna z nich zapowiadała się naprawdę groźnie, ale zmarnował ją słabym strzałem Dejan Djermanović.
Na 10 minut przed końcem "Górale" mieli idealną okazję do wyrównania, bo sędzia podyktował rzut karny za bezsensowne trzymanie Tomczyka przez Leandro. Z 11 metrów jednak fatalnie strzelił Sabala, którego strzał odbił bramkarz Stali. Łotysz próbował jeszcze dobijać, ale piłkę z linii wybił jeden z obrońców. Wydawało się, że napastnik Podbeskidzia będzie antybohaterem spotkania, ale zrehabilitował się błyskawicznie - dwie minuty po karnym wygrał pojedynek główkowy z rywalem, zagrał do Sierpiny, a ten z lewego skrzydła wstrzelił piłkę w "16", a Sabala doprowadził do wyrównania.
"Górale" jeszcze walczyli o trzy punkty i w dalszym ciągu atakowali. Zemściło się to chwilę przed końcem - mielczanie przejęli piłkę na własnej połowie, piłkę otrzymał Cholewiak, który popisał się świetnym rajdem. Wbiegł w pole karne, bez problemu minął Hanzela i strzałem po ziemi strzelił na 3:2 dla Stali. Bielszczanie rzucili się do ataku, mieli okazje do kolejnego wyrównania, ale trzeciego gola nie zdobyli.
Podbeskidzie Bielsko-Biała - Stal Mielec 2:3 (0:2)
0:1 - Oleksy (samobójcza), 41'
0:2 - Cholewiak, 45'
1:2 - Tomczyk, 54'
2:2 - Sabala, 83'
2:3 - Cholewiak, 89'
Podbeskidzie: Leszczyński - Oleksy (46' Moskwik), Malec, Wiktorski, Jaroch - Hanzel - Kozak (84' Podgórski), Rakowski, Iliev (46' Tomczyk), Sierpina - Sabala. Trener: Adam Nocoń.
Stal: Majecki - Leandro, Kiercz, Grodzicki, Gancarczyk – Górka (65' Marciniec), Getinger - Banaszewski, Janota (72' Swędrowski), Cholewiak - Djermanović (77' Przystalski). Trener: Zbigniew Smółka.
Żółte kartki: Sabala (Podbeskidzie) - Djermanović, Sadzawicki (Stal).
Sędzia: Sebastian Tarnowski (Wrocław).
Widzów: 3501.
Czas mijał, a garstka kibiców na bielskim stadionie zaczęła się coraz bardziej niecierpliwić indolencją strzelecką swoich ulubieńców. Podobnie jak w meczu z Chrobrym fani wyrażali swoją opinię wobec działań klubu oraz gry piłkarzy, a ich sprzeciw idealnie oddawał napis na transparencie "Nasz doping będzie taki jak gra piłkarzy". Na cztery minuty przed końcem pierwszej połowy "Górale" zdobyli gola - w pokonanym polu pozostał jednak nie golkiper Stali, a... Rafał Leszczyński, który musiał wyciągać piłkę z siatki po główce Pawła Oleksego. Choć gospodarze szybko ruszyli do odrabiania strat, w końcowym fragmencie gry nadziali się na kontrę i do przerwy przegrywali już 0:2. Fenomenalną indywidualną akcją popisał się Mateusz Cholewiak, radząc sobie z obroną bielszczan bez najmniejszych problemów i wprawiając przy tym niemal wszystkich w sporą konsternację.
W szatni drużyny trenera Noconia musiało paść mnóstwo mocnych słów, bo tej dwubramkowej straty można było bez problemu uniknąć. I specjalnie nikogo nie zaskoczył fakt, że drugą połowę "Górale" rozpoczęli ze zdecydowanie większym animuszem i starali się za wszelką cenę zdobyć choć bramkę kontaktową. Dosyć szybko udało się złapać kontakt - po akcji Valerijisa Sabali z Pawłem Tomczykiem na listę strzelców wpisał się ten drugi. Gospodarze chcieli pójść za ciosem i doprowadzić do wyrównania, ale musieli też uważać na kontry gości. Jedna z nich zapowiadała się naprawdę groźnie, ale zmarnował ją słabym strzałem Dejan Djermanović.
Na 10 minut przed końcem "Górale" mieli idealną okazję do wyrównania, bo sędzia podyktował rzut karny za bezsensowne trzymanie Tomczyka przez Leandro. Z 11 metrów jednak fatalnie strzelił Sabala, którego strzał odbił bramkarz Stali. Łotysz próbował jeszcze dobijać, ale piłkę z linii wybił jeden z obrońców. Wydawało się, że napastnik Podbeskidzia będzie antybohaterem spotkania, ale zrehabilitował się błyskawicznie - dwie minuty po karnym wygrał pojedynek główkowy z rywalem, zagrał do Sierpiny, a ten z lewego skrzydła wstrzelił piłkę w "16", a Sabala doprowadził do wyrównania.
"Górale" jeszcze walczyli o trzy punkty i w dalszym ciągu atakowali. Zemściło się to chwilę przed końcem - mielczanie przejęli piłkę na własnej połowie, piłkę otrzymał Cholewiak, który popisał się świetnym rajdem. Wbiegł w pole karne, bez problemu minął Hanzela i strzałem po ziemi strzelił na 3:2 dla Stali. Bielszczanie rzucili się do ataku, mieli okazje do kolejnego wyrównania, ale trzeciego gola nie zdobyli.
Podbeskidzie Bielsko-Biała - Stal Mielec 2:3 (0:2)
0:1 - Oleksy (samobójcza), 41'
0:2 - Cholewiak, 45'
1:2 - Tomczyk, 54'
2:2 - Sabala, 83'
2:3 - Cholewiak, 89'
Podbeskidzie: Leszczyński - Oleksy (46' Moskwik), Malec, Wiktorski, Jaroch - Hanzel - Kozak (84' Podgórski), Rakowski, Iliev (46' Tomczyk), Sierpina - Sabala. Trener: Adam Nocoń.
Stal: Majecki - Leandro, Kiercz, Grodzicki, Gancarczyk – Górka (65' Marciniec), Getinger - Banaszewski, Janota (72' Swędrowski), Cholewiak - Djermanović (77' Przystalski). Trener: Zbigniew Smółka.
Żółte kartki: Sabala (Podbeskidzie) - Djermanović, Sadzawicki (Stal).
Sędzia: Sebastian Tarnowski (Wrocław).
Widzów: 3501.
Polecane
I liga