Spod Klimczoka do Zabrza. Ostatnio same niewypały...

17.03.2016
Pomiędzy "derbikowymi" drużynami często dochodziło do transferów. Dzisiaj analizujemy transfery z Podbeskidzia do Górnika - o ile taki Adrian Sikora okazał się strzałem w "10", tak ostatnio "Górale" w Zabrzu nie radzą sobie najlepiej.
Norbert Barczyk/Pressfocus
Dariusz Kołodziej - 2008-2009, 22 mecze w ekstraklasie, 1 mecz w I lidze, 3 bramki
Sezon 2007/2008 był dla niego bardzo udany. W barwach Podbeskidzia strzelał dużo jak na pomocnika (14 goli w całych rozgrywkach) i był wyróżniany przez media. Atomowe uderzenie z dystansu już wtedy było jego znakiem rozpoznawczym. Trafił do Górnika przed rozgrywkami 2008/2009, które zakończyły się spadkiem "Trójkolorowych" do I ligi. W Zabrzu już tak skuteczny nie był (zaledwie trzy trafienia), a i miał problem z miejscem w podstawowym składzie (22 występy, ale tylko 10 od pierwszej minuty). Po spadku zagrał w jednym spotkaniu i wrócił do Podbeskidzia, gdzie gra do dzisiaj. Jego powrót do Bielska-Białej był możliwy dzięki jednemu ze sponsorów, który wyłożył pieniądze na transfer.

Ireneusz Jeleń - 2013, 12 meczów w ekstraklasie, 2 bramki
Po powrocie z Francji trafił do Podbeskidzia w trakcie sezonu 2012/2013, jednak zagrał w tylko siedmiu spotkaniach ligowych, w których ani razu nie wpisał się na listę strzelców. Strzelał co prawda w Zabrzu, do którego trafił w przerwie zimowej, ale dwie bramki w 12 spotkaniach to nie było to, na co liczyli kibice. Oczekiwania i nadzieje były duże - co dało się odczuć chociażby na konferencji, przedstawiającej zawodnika, na której pojawił się nadkomplet dziennikarzy. Tylko w połowie spotkań grał od pierwszej minuty i sporo mówiło się, że trener Adam Nawałka nie do końca jest z niego zadowolony, co po części zostało potwierdzone w komunikacie, jaki wydał, gdy żegnał się z Górnikiem.

- Odchodzę z Górnika, ale moje serce tu zostaje. Proszę nie doszukiwać się w moim odejściu czynników finansowych, bo w przypadku Górnika ma to drugorzędne znaczenie. Trener Adam Nawałka rozmawiał ze mną na temat pozostania w Górniku, ale po przeanalizowaniu sytuacji doszedłem do wniosku, że różni nas spojrzenie na wykorzystanie moich umiejętności dla dobra zespołu - przekazał kibicom Jeleń, który zajmował się wówczas ciężko chorym ojcem.

Leszek Ojrzyński - 2015-2016, 21 meczów na ławce trenerskiej, 4 wygrane, 10 remisów, 7 porażek
Co prawda nie trafił do Górnika bezpośrednio z Podbeskidzia, ale to właśnie w Bielsku-Białej trener Ojrzyński pracował zanim przejął zabrzańskie stery.  22 punkty w 21 spotkaniach to bardzo słaby wynik. Pod jego wodzą "Trójkolorowi" mieli tylko jeden udany miesiąc - w grudniu poprzedniego roku. Zarzucano mu m.in. słabe przygotowanie drużyny do piłkarskiej wiosny. Pożegnano go - ku uciesze kibiców - po przegranej u siebie z Lechem Poznań.

Maciej Korzym - 2015-2016, 14 meczów w ekstraklasie, 2 bramki
- Korzym, ucz się - krzyknął jeden z kibiców w trakcie prezentacji po zimowej przerwie, gdy na scenie zapowiedziany został pokaz piłkarskiego freestyle'u. To pokazuje, jaki stosunek mają do niego fani z Roosevelta. Zaledwie dwie zdobyte bramki nie przekonują sympatyków Górnika do tego zawodnika, którego gra jest na trybunach szyderczo komentowana. Ściągnął go do klubu trener Leszek Ojrzyński, co na pewno też ma wpływ na ocenę piłkarza. Ostatnio strzelił gola - ale w III-ligowych rezerwach...

Oczywiście nie wszyscy piłkarze, którzy przychodzili do Zabrza z Bielska-Białej zawodzili - przy Roosevelta wypromował się Adrian Sikora (26 meczów w ekstraklasie, 10 bramek), a Rafał Andraszak, Sławomir Jarczyk czy Artur Prokop gwiazdami może nie byli, ale swoje dla Górnika zagrali - odpowiednio 41 (po powrocie do Zabrza), 37 i 50 występów w ekstraklasie.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również