Po wyrównanej, ale też bardzo przeciętnej grze z obu stron, II-ligowe Zagłębie Sosnowiec uległo I-ligowemu Podbeskidziu. - To było typowo letnie granie - podsumował Robert Kasperczyk.
Sparing: Zagłębie - Podbeskidzie 0-1. "Może nawet... nie dotknąć piłki"
07.07.2010
Trenerzy obu zespołów podeszli do spotkania zupełnie inaczej. Marek Chojnacki postanowił przetestować aż dziewięciu zawodników, przez co nie mógł dziwić częsty brak zrozumienia w jego drużynie. - Z testami jest ciężka sytuacja. Wielu z tych zawodników widzę po raz pierwszy, dostają 30 minut i w tym czasie mam ich ocenić. Czasem się zdarzy, że ktoś się w tym czasie pokaże, ale czasem nie dotknie nawet piłki i to wcale nie znaczy, że jest za słaby. Dzisiaj nikt z testowanych nie powalił mnie na kolana, ale też nikt nie zawiódł, co oznacza, że każdy ma jeszcze szansę - stwierdził szkoleniowiec Zagłębia. Robert Kasperczyk sprawdzał tylko jednego gracza - słowackiego napastnika Roberta Dejmana, który, choć nie pokazał tym razem niczego wielkiego, podpisał po zakończeniu spotkania kontrakt z "Góralami".
Inny nowy napastnik bielszczan, Adam Cieśliński, zdobył jedyną bramkę meczu rozgrywanego na Stadionie Ludowym. W 7. minucie doszło do nieporozumienia jednego z obrońców sosnowiczan z bramkarzem Adamem Benszem, które wykorzystał szybki napastnik Podbeskidzia, strzelając z ostrego kąta do pustej bramki. - Gol i wynik niewątpliwie cieszą, ale nie przywiązuję dużej wagi do sparingów. Najważniejsze, żeby była forma na ligę, teraz mamy się przygotowywać. Inna sprawa, że dobrze, że wygraliśmy, bo zwycięstwa, nawet sparingowe, budują dobrą atmosferę w zespole - mówi były napastnik KSZO.
Sosnowiczanie odgryzali się gościom niezwykle groźnymi strzałami z dystansu. Szczególnie dużym kunsztem Richard Zajac musiał się wykazać po uderzeniach Vladimira Bednara i Sławomira Pacha. W drugiej połowie w zespole Podbeskidzia zostało zmienionych dziesięciu zawodników (na boisku pozostał tylko Damian Byrtek) i odbiło się to na jakości gry. Jedyną godną odnotowania sytuację stworzył w końcówce spotkania Krzysztof Świątek. Co ciekawe, w barwach gospodarzy wystąpił Idriss Sega Cisse, Senegalczyk, który był niedawno testowany przez... Podbeskidzie. - Zrezygnowaliśmy z niego, bo nie przekonał mnie do siebie. Myślę, że w Zagłębiu może się jednak sprawdzić, bo II liga to poziom akurat dla niego - przekonywał przed meczem trener bielszczan. Cisse powinien był zdobyć gola, ale będąc pięć metrów od bramki nie potrafił wykorzystać fatalnego nieporozumienia pomiędzy Jurajem Danczikiem a Richardem Zajacem.
- Typowa letnia, sparingowa gra. Korzyści z niej było tyle, że próbujemy zgrywać tych nowych chłopaków z resztą drużyny. Z tych dwóch składów, które dziś się pokazały, można by stworzyć... jeden naprawdę ciekawy - kończy trener "Górali", którzy następny test-mecz rozegrają w sobotę ze Stalą Rzeszów.
Inny nowy napastnik bielszczan, Adam Cieśliński, zdobył jedyną bramkę meczu rozgrywanego na Stadionie Ludowym. W 7. minucie doszło do nieporozumienia jednego z obrońców sosnowiczan z bramkarzem Adamem Benszem, które wykorzystał szybki napastnik Podbeskidzia, strzelając z ostrego kąta do pustej bramki. - Gol i wynik niewątpliwie cieszą, ale nie przywiązuję dużej wagi do sparingów. Najważniejsze, żeby była forma na ligę, teraz mamy się przygotowywać. Inna sprawa, że dobrze, że wygraliśmy, bo zwycięstwa, nawet sparingowe, budują dobrą atmosferę w zespole - mówi były napastnik KSZO.
Sosnowiczanie odgryzali się gościom niezwykle groźnymi strzałami z dystansu. Szczególnie dużym kunsztem Richard Zajac musiał się wykazać po uderzeniach Vladimira Bednara i Sławomira Pacha. W drugiej połowie w zespole Podbeskidzia zostało zmienionych dziesięciu zawodników (na boisku pozostał tylko Damian Byrtek) i odbiło się to na jakości gry. Jedyną godną odnotowania sytuację stworzył w końcówce spotkania Krzysztof Świątek. Co ciekawe, w barwach gospodarzy wystąpił Idriss Sega Cisse, Senegalczyk, który był niedawno testowany przez... Podbeskidzie. - Zrezygnowaliśmy z niego, bo nie przekonał mnie do siebie. Myślę, że w Zagłębiu może się jednak sprawdzić, bo II liga to poziom akurat dla niego - przekonywał przed meczem trener bielszczan. Cisse powinien był zdobyć gola, ale będąc pięć metrów od bramki nie potrafił wykorzystać fatalnego nieporozumienia pomiędzy Jurajem Danczikiem a Richardem Zajacem.
- Typowa letnia, sparingowa gra. Korzyści z niej było tyle, że próbujemy zgrywać tych nowych chłopaków z resztą drużyny. Z tych dwóch składów, które dziś się pokazały, można by stworzyć... jeden naprawdę ciekawy - kończy trener "Górali", którzy następny test-mecz rozegrają w sobotę ze Stalą Rzeszów.
Polecane
I liga