Sparing: Podbeskidzie - Trencin 2-0. Pokazali się Cohen i... Sikora

02.09.2011
Starcie drużyn z dołu tabeli ekstraklasy słowackiej i polskiej dla Podbeskidzia. Pierwszego gola dla bielszczan, od czasu powrotu do Polski, zdobył Adrian Sikora. Pokazał się również Liran Cohen.
- Nie wiem jak rywale się przygotowywali do tego meczu, ale wiem, że my nie marnowaliśmy czasu. W ostatnich dwóch dniach były cztery jednostki treningowe. W każdej mnóstwo zajęć taktycznych. I to było dzisiaj widać - twierdzi Robert Kasperczyk, trener Podbeskidzia.

Szkoleniowiec "Górali" dał zagrać większości zawodników, którzy znajdują się w kadrze. Nie było tylko Mariusza Sachy i Krzysztofa Króla. - Krzysiek ma problemy z odcinkiem lędźwiowym kręgosłupa. Już grał z bólem ostatnie dwa mecze, natomiast ten tydzień wykorzystaliśmy na podwojenie ilości jego zabiegów i żeby się wyleczył. Od poniedziałku będzie do naszej dyspozycji - tłumaczy trener.

Jak wypadł ten przegląd kadr? Przyzwocie, choć trzeba brać poprawkę na to, że przed rozpoczęciem sezonu sparingi "Górali" też nie wyglądały źle. W pierwszej połowie bardzo dobre okazje bramkowe były dwie. Po kwadransie, Sylwester Patejuk, ustawiony tym razem na prawym skrzydle, ruszył na bramkę i podał idealnie do Macieja Rogalskiego, który uderzył nad poprzeczką. Zaś tuż przed zejściem do szatni cudownego gola mógł zdobyć Liran Cohen - nowy nabytek bielszczan. Izraelczyk, widząc wysuniętego bramkarza Słowaków, kopnął piłkę zza połowy. Trafił idealnie, pod poprzeczkę, ale Milosz Voleszak zdążył wrócić na linię.

- Myślę, że Liran pokazał kilka fajnych zagrań. Tuż po przyjeździe dostał sporą dawkę treningów i się bałem, czy nam tu dzisiaj nie "umrze". Rzeczywiście, koło 30 minuty miał dołek, ale zaczyna udowadniać, że jest piłkarzem nieprzeciętnym. Ma bajeczną technikę, lecz to, czego musi się nauczyć to twardsza gra. Nie może odpuszczać walki. Dlatego czasem podczas wewnętrznych gierek "puszczam" grę, żeby go trochę "sponiewierać" - tłumaczy Kasperczyk.

Bramki, które rozstrzygnęły mecz, padły w końcówce. Najpierw stoper Trencina za lekko podał do swojego bramkarza, piłkę przejął Piotr Malinowski i pewnie wykorzystał sytuację sam na sam. Kilka minut później Dariusz Kołodziej wypuścił w tempo Adriana Sikorę, a napatnik bielszczan, dziś ustawiony trochę głębiej, ładnie podciął piłkę nad bramkarzem, strzelając swojego pierwszego gola od powrotu do Polski. Dotychczas nie trafiał nawet w sparingach.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również