Sparing: Podbeskidzie - Stal 3-0. Momentami była "Braziliana"

10.07.2010
Podbeskidzie pokonało w kolejnym meczu kontrolnym II-ligową Stal Rzeszów. W drugiej połowie gra naprawdę mogła się podobać, a trio Malinowski-Świątek-Żyła rozgrywało akcje w brazylijskim stylu.
Spotkanie rozpoczęło się z godzinnym opóźnieniem, gdyż goście mieli problemy z dojazdem. Wyraźnie odbiło się to na ich koncentracji, bo już kilkanaście sekund po pierwszym gwizdku, po podaniu Dariusza Kołodzieja, w sytuacji sam na sam z Grzegorzem Nalepą znalazł się Adam Cieśliński. Napastnik bielszczan przerzucił piłkę nad bramkarzem, ale z linii bramkowej wybili ją obrońcy. Początek w wykonaniu gospodarzy był naprawdę dobry. Wysoki pressing, składne akcje skrzydłami sprawiały, że Stal coraz bardziej się gubiła. Efektem tego była bramka zdobyta na osiem minut przed końcem pierwszej połowy. Prawym skrzydłem obrońcom urwał się Sławomir Cienciała, który wystawił wbiegającemu Damianowi Chmielowi futbolówkę "na patelni". Młody skrzydłowy nie spudłował i zdobył swojego drugiego gola w trzecim sparingu.

Później jednak do głosu zaczęła dochodzić Stal, a bielszczanie nie stwarzali już takiego zagrożenia. - Ta pierwsza jedenastka zbyt długo czekała od odprawy pomeczowej do rozpoczęcia meczu i mogło to wpłynąć na troszkę słabszą grę - powiedział trener Robert Kasperczyk. O ile w pierwszej połowie rzeczywiście można było narzekać na jakość widowiska, o tyle w drugiej bielszczanie zagrali naprawdę efektownie. Już dwie minuty po rozpoczęciu gry świetnym rajdem popisał się Piotr Malinowski, który odegrał piłkę Mateuszowi Żyle, a ten mocnym strzałem pod poprzeczkę, z ostrego kąta podwyższył na 2-0. - Wreszcie strzeliłem gola, co mi się od dawna nie udało. Cieszę się, bo chcę trenerowi udowadniać na każdym kroku, że mój czas już nadszedł - powiedział zdobywca drugiej bramki.

Trio Żyła, Malinowski oraz Krzysztof Świątek przeprowadzało groźne, szybkie akcje, pełne efektownych podań, a nawet zagrań piętą. Jedyne do czego można się przyczepić, to skuteczność - Świątek oraz Dariusz Kudyba, testowany napastnik Bałtyku Gdynia zmarnowali kilka dogodnych sytuacji. Ten pierwszy poprawił się jednak na 12 minut przed końcem meczu, gdy po szybkiej akcji pokonał bramkarza w sytuacji jeden na jeden.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również