Sparing: Inpuls - GKS Tychy 3-3. Tyszanie byli dobrą lekcją dla I-ligowca
13.08.2010
Już pierwsza akcja meczu przyniosła prowadzenie I-ligowcowi. Po uderzeniu Marcina Krzywki, piłka odbiła się jeszcze od Romana Trojanowskiego i zmyliła świetnie dysponowanego tego dnia Rafała Krzyśkę. - Dobrze, że straciliśmy gola tak szybko, bo inaczej "spalibyśmy" tak, jak podczas rozgrzewki - denerwował się po pierwszej odsłonie szkoleniowiec tyszan, Grzegorz Morkis. Jego podopieczni faktycznie "obudzili się" i po kwadransie - za sprawą Pawła Pytla - doprowadzili do wyrównania. Na pięć sekund przed końcem byli już na prowadzeniu, bo sposób na Zbigniewa Modrzyka znalazł aktualny jeszcze król strzelców ekstraklasy, Piotr Myszor.
- Rywal z wyższej klasy rozgrywkowej to dla nas bardzo dobra lekcja. Sytuacji było mnóstwo. W pierwszej tercji jeszcze czegoś brakowało, ale później mogliśmy przechylić szalę na własną stronę - podkreślał Krzywka, który popisał się najładniejszą akcją spotkania. Po stracie defensywy GKS-u przejął futbolówkę na połowie rywala, położył Krzyśkę i znalazł lukę między jego ręką, a słupkiem. Wcześniej z rzutu wolnego Sebastian Bartoszek doprowadził do wyrównania, choć asystę należy zapisać... murowi gości, który nie wiedzieć czemu rozproszył się w obie strony. - Nasza drużyna była dziś oparta na młodych zawodnikach (Michalak, Pytel - przyp. red.), którzy udowodnili, że wiedzą na czym polega futsal - szkoleniowiec przyjezdnych komplementował swoich piłkarzy. - Ostatnio bardzo ciężko trenowaliśmy i teraz przed chłopakami cztery dni wolnego - dodał Morkis.
Tyszanom chwilę przed zakończeniem pojedynku udało się wyrównać. Skutecznością ponownie błysnął Myszor, który mocnym uderzeniem zza pola karnego pokonał golkipera gospodarzy.
- Rywal z wyższej klasy rozgrywkowej to dla nas bardzo dobra lekcja. Sytuacji było mnóstwo. W pierwszej tercji jeszcze czegoś brakowało, ale później mogliśmy przechylić szalę na własną stronę - podkreślał Krzywka, który popisał się najładniejszą akcją spotkania. Po stracie defensywy GKS-u przejął futbolówkę na połowie rywala, położył Krzyśkę i znalazł lukę między jego ręką, a słupkiem. Wcześniej z rzutu wolnego Sebastian Bartoszek doprowadził do wyrównania, choć asystę należy zapisać... murowi gości, który nie wiedzieć czemu rozproszył się w obie strony. - Nasza drużyna była dziś oparta na młodych zawodnikach (Michalak, Pytel - przyp. red.), którzy udowodnili, że wiedzą na czym polega futsal - szkoleniowiec przyjezdnych komplementował swoich piłkarzy. - Ostatnio bardzo ciężko trenowaliśmy i teraz przed chłopakami cztery dni wolnego - dodał Morkis.
Tyszanom chwilę przed zakończeniem pojedynku udało się wyrównać. Skutecznością ponownie błysnął Myszor, który mocnym uderzeniem zza pola karnego pokonał golkipera gospodarzy.
Polecane
Futsal Ekstraklasa
Przeczytaj również
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów