Sparing: Gwiazda - Marex 3-6. Konkurs (zmarnowanych) rzutów karnych
13.08.2010
- Trenujemy dopiero dwa tygodnie. Jesteśmy teraz na takim etapie przygotowań, że sparingi traktujemy bardziej zabawowo - przyznał z przymrużeniem oka Artur Zygarski. Zawodnikowi gości owa "zabawa" spodobała się najbardziej, bo w przeciągu godzinnej gry kontrolnej zdobył aż cztery gole. - Myślę, że stać nas na środek I-ligowej tabeli - zaznaczył snajper chorzowian.
Odmłodzona ekipa z Rudy Śląskiej zwłaszcza w pierwszej części spotkania upatrywała swojej szansy w grze z kontrataku... - I również mieliśmy klarowne sytuacje do zdobycia bramki. Trzeba jednak jasno przyznać, że gra zdecydowanie toczyła się pod dyktando przeciwnika - podkreślał Arkadiusz Grzywaczewski, prezes klubu z Halemby. - Nasi zawodnicy po dwóch tygodniach wyczerpujących ćwiczeń mieli nogi niczym z waty. Inna sprawa, że Marex jeszcze przed zmianą stron cztery dogodne okazje potrafił zamienić na trzy gole - dodał "sternik" Gwiazdy.
Druga odsłona to festiwal przedłużonych rzutów karnych. Za nadmiar fauli przed swoją szansą pokonania golkipera miejscowych stawała niemal połowa graczy Mareksu. Szansy nie zmarnował tylko wspomniany wcześniej Zygarski. Lepszą skutecznością błysnął Jacek Hewlik. On dwukrotnie próbował zaskoczyć rywala i za każdym razem zmniejszał rozmiary porażki.
W szeregach chorzowian zaprezentowało się dwóch piłkarzy, którzy jeszcze w ubiegłym sezonie przywdziewało strój rudzian: Artur Rakowski i Tomasz Rabczak.
Odmłodzona ekipa z Rudy Śląskiej zwłaszcza w pierwszej części spotkania upatrywała swojej szansy w grze z kontrataku... - I również mieliśmy klarowne sytuacje do zdobycia bramki. Trzeba jednak jasno przyznać, że gra zdecydowanie toczyła się pod dyktando przeciwnika - podkreślał Arkadiusz Grzywaczewski, prezes klubu z Halemby. - Nasi zawodnicy po dwóch tygodniach wyczerpujących ćwiczeń mieli nogi niczym z waty. Inna sprawa, że Marex jeszcze przed zmianą stron cztery dogodne okazje potrafił zamienić na trzy gole - dodał "sternik" Gwiazdy.
Druga odsłona to festiwal przedłużonych rzutów karnych. Za nadmiar fauli przed swoją szansą pokonania golkipera miejscowych stawała niemal połowa graczy Mareksu. Szansy nie zmarnował tylko wspomniany wcześniej Zygarski. Lepszą skutecznością błysnął Jacek Hewlik. On dwukrotnie próbował zaskoczyć rywala i za każdym razem zmniejszał rozmiary porażki.
W szeregach chorzowian zaprezentowało się dwóch piłkarzy, którzy jeszcze w ubiegłym sezonie przywdziewało strój rudzian: Artur Rakowski i Tomasz Rabczak.
Polecane
Futsal Ekstraklasa