Spadł z Polonią, miał trafić do Ruchu, gra w "Jadze", a będzie w... Bielsku?

03.12.2011
Dla Łukasza Tymińskiego 2011 rok nie był łatwy. Zaczęło się od spadku z ekstraklasy z Polonią Bytom. Miał przejść do Ruchu Chorzów, jednak wybrał Jagiellonię Białystok. Teraz ma propozycję gry w Bielsku-Białej.
Dla tego zawodnika dzisiejszy mecz Jagiellonii z Podbeskidziem byłby pewnie wyjątkowy z wielu względów. Byłby, gdyby 21-latek w nim zagrał, bo raczej ma na to małe szanse. Trener Czesław Michniewicz nie ma dla niego miejsca w swojej koncepcji. A wszystko mogło się potoczyć zupełnie inaczej.

Latem tego roku był pan już niemal dogadany z Ruchem Chorzów, jednak w ostatniej chwili wybrał grę w Jagiellonii Białystok. Z perspektywy czasu, nie żałuje pan, że wtedy nie trafił pod skrzydła Waldemara Fornalika?

- Wówczas sugerowałem się tym, co mówili mi trenerzy. Uważam, że to najważniejsze, bo to oni ustalają skład, więc ich zdanie jest najważniejsze. Do Białegostoku ściągał mnie trener Probierz, który dzwonił do mnie wielokrotnie i zapewniał, że u niego będę miał dobre warunki do rozwoju i będę grał często. To zapewnienie się zresztą potwierdziło, bo już po kilku sparingach usłyszałem od niego, że wystąpię w pierwszym składzie w inauguracyjnym meczu w Bielsku-Białej. Tyle, że tuż przed tym spotkaniem trenera zwolniono. Przyszedł na jego miejsce Czesław Michniewicz, który ma inną, nową koncepcję i stawia na innych zawodników. Może gdybym przeszedł do Ruchu, grałbym więcej, ale wówczas nie byłem w stanie przewidzieć tych wszystkich wypadków.

Michał Probierz o panu jednak nie zapomniał...

- To prawda. Wiem, że już w połowie rundy dzwonił do klubu z Białegostoku i pytał o to, jakie są szanse, by ściągnąć mnie do ŁKS-u Łódź. Jak jednak wiemy, odszedł z Łodzi do AEK-u Ateny i z przenosin nic nie wyszło.

Może więc teraz czeka pana transfer do Grecji?

- (śmiech) Akurat raczej w to wątpię.


Łukasz Laskowski/Pressfocus

Pana nazwisko pojawia się jednak w różnych transferowych plotkach. Ostatnio mówiło się o tym, że miałby pan zostać wypożyczony... do Podbeskidzia. Jest coś na rzeczy?

- Wiem, że klub z Bielska złożył zapytanie do Białegostoku w tej sprawie, więc w tej plotce akurat była prawda. Nie znam jednak szczegółów, a wiadomo, że przy wypożyczeniach są do omówienia różne kwestie, jak pierwokupy itd. To jest jednak kwestia, jak dogadają się kluby, jak zarząd Jagiellonii ustosunkuje się do mojego ewentualnego odejścia.

A pan jak się zapatruje na możliwość przenosin do Podbeskidzia?

- Ja... nie byłbym na nie. Nie jest fajne siedzenie na ławce i rzadkie z niej wstawanie. Trener Michniewicz nie widzi mnie w składzie, więc jeśli jest gdzieś szkoleniowiec, który mnie chce i by na mnie stawiał, na pewno taką propozycję bym mocno rozważył.

Ojciec, który prowadzi Żywiecką Akademię Piłki Nożnej, nie wywiera nacisków, by przeniósł się pan do Bielska? Wszak pochodzi pan z Żywca...

- Zdecydowanie, tak byłoby pewnie korzystniej. Teraz, kiedy gram w Białymstoku, w domu jestem gościem. Rodzice chcieliby mnie widzieć częściej, na co dzień. Poza tym, gdybym miał okazję więcej grać, to tata mógłby przyjeżdżać na moje mecze. Obecnie jest to trudne.

Do Podbeskidzia, z racji pochodzenia, ma pan jakiś sentyment? Śledzi pan jego losy?

- Tak, to przecież drużyna z mojego regionu. Kiedy jeszcze nie grałem na poważnie w piłkę, a Podbeskidzie dopiero pięło się w górę, to jeszcze jako młody chłopak jeździłem zobaczyć bielszczan w starciach z renomowanymi drużynami. Zawsze dobrze życzyłem temu klubowi. Kibicowałem mu w drodze do ekstraklasy i uważam, że w pełni na nią zasłużył.

Na koniec, porozmawiajmy o dzisiejszym starciu. Czego się pan spodziewa po zespole Podbeskidzia?

- W ostatnich meczach zawodnicy z Bielska pokazali, że nie brakuje im ambicji. A oglądałem ich w naprawdę ciężkich spotkaniach. Z Lechem Poznań zdobyli punkt, ale myślę, że mogli się pokusić o zwycięstwo. Momentami byli od tego Lecha po prostu lepsi. Z Polonią w Warszawie długo prowadzili, ale w końcówce chyba zabrakło im trochę sił i szczęścia. Postawią więc w Białymstoku ciężkie warunki. Podbeskidzie walczy o utrzymanie, Jagiellionia, patrząc na pozycję w tabeli, też, więc dla obu drużyn to spotkanie będzie ważne. Zwłaszcza, że są niemal sąsiadami, jeśli chodzi o punkty. Myślę, że będzie dużo walki, ambicji, ale piłkarsko też będzie ciekawie. W końcu Podbeskidzie ma zwłaszcza mocne skrzydła, z szybkim Sylwestrem Patejukiem na czele.

Rozmawiał Michał Trela

Jagiellonia Białystok - Podbeskidzie Bielsko-Biała
sobota, 15:45
sędzia Paweł Gil (Lublin)

Przypuszczalny skład
Podbeskidzie: Zajac - Sokołowski, Danczik, Konieczny, Król - Łatka, Nather - Ziajka, Cohen, Patejuk - Demjan.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również