Snajper nie postraszy „Górali”. Podbeskidzie też z ubytkami
25.02.2014
Snajper Pogoni Szczecin zaimponował w ostatniej kolejce rozgrywek. Lechowi Poznań, w jednym z najlepszych meczów w swojej karierze, strzelił aż pięć goli, w tym cztery w pierwszej połowie. Tym samym Marcin Robak wysunął się na czoło klasyfikacji strzelców T-Mobile Ekstraklasy z dorobkiem 15 trafień. Ale wyborna dyspozycja napastnika nie będzie miała kontynuacji na Stadionie Miejskim. W poniedziałek 3 marca przeciwko „Góralom” snajper nie zagra. Powód? Nadmiar żółtych kartek. Czwartą w tym sezonie Robak skompletował właśnie w wygranym 5-1 spotkaniu przeciwko Lechowi. W kadrze trenera Dariusza Wdowczyka z całą pewnością znajdzie się zastępca dla bramkostrzelnego zawodnika. Co ciekawe, w meczu rozegranym jesienią w Szczecinie Robak też wpisał się do meczowego protokołu jako autor gola... samobójczego dla Podbeskidzia!
Szkoleniowca Leszka Ojrzyńskiego, na niespełna tydzień przed meczem, martwić może z całą pewnością fakt, że znów nie będzie miał do dyspozycji wszystkich podopiecznych. Z kartkowych powodów przymusową absencję zaliczą Adam Deja i Damian Chmiel, którzy konfrontację w Białymstoku rozpoczynali w wyjściowej „11”. Wracają natomiast do gry obrońcy – Tomasz Górkiewicz i Bartłomiej Konieczny, który ma do poniedziałku wyleczyć uraz łydki. Z zespołem trenuje także wreszcie napastnik Mikołaj Lebedyński, który w weekend wystąpił w sparingowej potyczce rezerw Podbeskidzia.
Szkoleniowca Leszka Ojrzyńskiego, na niespełna tydzień przed meczem, martwić może z całą pewnością fakt, że znów nie będzie miał do dyspozycji wszystkich podopiecznych. Z kartkowych powodów przymusową absencję zaliczą Adam Deja i Damian Chmiel, którzy konfrontację w Białymstoku rozpoczynali w wyjściowej „11”. Wracają natomiast do gry obrońcy – Tomasz Górkiewicz i Bartłomiej Konieczny, który ma do poniedziałku wyleczyć uraz łydki. Z zespołem trenuje także wreszcie napastnik Mikołaj Lebedyński, który w weekend wystąpił w sparingowej potyczce rezerw Podbeskidzia.
Polecane
Ekstraklasa