Sławomir Cienciała: Widać, że Ireneusz Jeleń robi różnicę

02.11.2012
Sławomir Cienciała, prawy obrońca Podbeskidzia, wskoczył do składu bielszczan w ostatnim meczu z Lechią Gdańsk. - Przegraliśmy to spotkanie megafrajersko - mówi. Ale liczy na Ireneusza Jelenia.
- Chyba widać na boisku, a także na treningach, że Irek robi różnicę. Potrafi wziąć ciężar gry na siebie. To jest cały czas Irek Jeleń. Myślę, że w Polsce trochę za szybko niektórzy o nim zapomnieli. Jeśli strzeli jedną, czy drugą bramkę, na pewno znów będzie o nim głośno - twierdzi prawy obrońca.

On sam wraca jeszcze do zeszłotygodniowego meczu z Lechią. - Przegraliśmy megafrajersko. Przykro było na to patrzeć z boku. Nie można nam było odmówić chyba tylko walki. Już do przerwy źle to wyglądało. Chyba chcieliśmy ten mecz wygrać w... szatni. Zaczęło się i od razu było poniżej oczekiwań. To chyba kwestia stresu i przemotywowania. Zdecydowały też indywidualne błędy. Dostawaliśmy cios, a podnosiliśmy się raz jeszcze. Nikt nie spodziewał się takiego scenariusza w ostatnich sekundach - przyznaje.

W tamtym meczu po raz pierwszy od ponad roku Cienciała i Marek Sokołowski zagrali jednocześnie w podstawowym składzie. - Dla nas to bez różnicy. Już dawno mówiłem, że teraz kapitanem jest Marek. On na tę chwilę jest górą, co nie ulega wątpliwości. Dla mnie najważniejsze jest to, żebym grał. Muszę poczuć rytm meczowy, na razie wygląda to tak, że zagrałem w trzech meczach i usiadłem na ławce, a to nie pomaga w ustabilizowaniu formy - kończy były kapitan bielszczan.
źródło: Sport

Przeczytaj również