Śląsk - Podbeskidzie 4-0. Wrocławska masakra w Halloween

31.10.2013
Śląsk nie miał litości dla ostatniej drużyny tabeli. O ile Podbeskidzie w pierwszej połowie starało się grać w piłkę, to w drugiej kompletnie oddało inicjatywę. Dwie bramki dla Śląska zdobył Patejuk, były zawodnik "Górali".
Wydarzenie
Pierwsza bramka dla Śląska ustawiła całe spotkanie. W pierwszej połowie "Górale" mieli swoje szanse, jednak nie potrafili ich wykorzystać. Wrocławianie po golu Sebino Plaku znacznie się rozluźnili i tworzyli kolejne akcje ofensywne. Drużyna Leszka Ojrzyńskiego po stracie bramki kompletnie się rozsypała, a Śląsk bezwzględnie to wykorzystał.

Bohater
Dudu Paraiba był najlepszym piłkarzem Śląska. Brazylijczyk zanotował asysty przy trafieniach Sebino Plaku i Marco Paixao. Lewy obrońca wrocławian znakomicie podłączał się do akcji ofensywnych i prawa strona Podbeskidzia kompletnie nie mogła sobie z nim poradzić.

Rozczarowanie
Podbeskidzie po stracie pierwszej bramki kompletnie się załamało i oddało inicjatywę gospodarzom. Bielszczanie zawsze słynęli z góralskiego charakteru i z tego, że walczą do końca. Dzisiaj kompletnie nie było tego widać. W drugiej połowie goście biegali tylko za piłką i nie byli w stanie stworzyć żadnego zagrożenia pod bramką Mariana Kelemena.

Co ciekawego


- Trener Leszek Ojrzyński nieco zmodyfikował wyjściową jedenastkę, w porównaniu do swojego debiutanckiego spotkania z chorzowskim Ruchem. Na lewej pomocy pojawił się Adu Kwame, rolę wysuniętego napastnika pełnił Sebastian Bartlewski, a za jego plecami wystąpił, powracający po kontuzji, Fabian Pawela.

- Po porażce z bydgoskim Zawiszą, trener Stanislav Levy został wezwany na dywanik, do sekretarza Włodzimierza Patalasa. Władze Śląska są bardzo niezadowolone z aktualnej postawy zespołu i szkoleniowiec wrocławian, na mecz z Podbeskidziem, mocno namieszał w wyjściowym ustawieniu. Do bramki wrócił Marian Kelemen, a na ławce rezerwowych został Przemysław Kaźmierczak.

- "Górale" bardzo szybko mogli objąć prowadzenie, a oko w oko z Kelemenem stanął Anton Sloboda. Słowak minął golkipera Śląska i został ewidentnie podcięty przez Kelemena. Sędzia Stefański zamiast podyktować rzut wolny dla Podbeskidzia, pokazał żółtą kartkę... Slobodzie.

- W pierwszej połowie to wrocławianie dłużej utrzymywali się przy piłce, ale nic konkretnego z tego nie wynikało. Śląsk ograniczał się głównie do strzałów z dystansu. Najbliżej celu był Sylwester Patejuk, jednak jego atomowy strzał, z najwyższym trudem, obronił Richard Zajac.

- Trener Levy desygnował do gry bardzo ofensywną "11". Na skrzydłach straszyć mieli Patejuk i Plaku, a na szpicy wystąpił Marco Paixao. Śląsk spodziewał się, że z łatwością będzie stwarzał sytuacje pod bramką Zajaca, jednak paradoksalnie to ostatni zespół w tabeli miał więcej dogodnych szans w pierwszej połowie.

- Dobrze wyglądała współpraca Sebastiana Bartlewskiego i Fabiana Paweli, a był to dopiero pierwszy mecz w barwach Podbeskidzia, kiedy razem przebywali na murawie.

- Leszek Ojrzyński bardzo żywiołowo reagował na poczynania boiskowe. Nowy trener "Górali" cały czas starał się przekazywać uwagi taktyczne swoim zawodnikom.

- Szkoleniowiec Podbeskidzia zdecydował się na pierwszą zmianę już w przerwie. W miejsce Sebastiana Bartlewskiego wszedł Marcin Wodecki, a na pozycję napastnika przesunął się Piotr Malinowski.

- Gdyby nie Richard Zajac, Śląsk zdobyłby znacznie więcej bramek. Słowak rozegrał dopiero drugie spotkanie w tym sezonie w ekstraklasie, ale już widać, że złapał odpowiednią formę. "Rysiek" bronił bardzo pewnie, a dwie interwencje był najwyższej klasy. W pierwszej połowie w fenomenalny sposób obronił strzał Patejuka, a w drugiej wygarnął piłkę spod nóg Paixao.

- W drugiej połowie na boisko wszedł Jakub Więzik, wychowanek Podbeskidzia, który obecnie gra we Wrocławiu.
autor: Dominik Wardzichowski

Przeczytaj również